Jak kształtowała się idea krucjat?

Émile Signol, Święty Bernard głoszący kazania o II krucjacie w Vezelay, 31 marca 1146 r.

Motyw religijny – czyli miłość do Ziemi Świętej będącej ziemską ojczyzną Chrystusa i cześć dla Jego Grobu, który był pierwszym świadkiem zmartwychwstania – legł u najgłębszych podstaw zwołania i niesłabnącej przez wieki popularności krucjat.

Święty Bernard z Clairvaux – doktor Kościoła i wielki propagator II krucjaty (I połowa XII wieku) pisał: „Bądź pozdrowione, miasto święte, które Najwyższy poświęcił na swój przybytek, przez które i w którym uratuje się to pokolenie. Bądź pozdrowione, miasto wielkiego Króla, w którym nigdy nie brakło nowych i radosnych cudów… Bądź pozdrowiona, ziemio obiecana, która, płynąc mlekiem i miodem, zapewniasz pożywienie i lekarstwo – dawniej swoim mieszkańcom, dziś całemu światu. Ziemio najlepsza, która przyjęłaś ziarno niebieskie, ze spichlerza serca Ojcowskiego, zaowocowałaś obfitością męczenników, a potem wydałaś po całej ziemi plon wiernych z każdego rodu”.

Tak pojmowana miłość do Jerozolimy i Ziemi Świętej była przyczyną ożywienia w X i XI wieku ruchu pielgrzymkowego z Zachodu do ziemskiej ojczyzny Chrystusa (szczególne jego nasilenie przypadło na lata wokół roku 1000 i 1033 – tysiąclecia od narodzin Chrystusa oraz millennium męki i zmartwychwstania). Pielgrzymi niejednokrotnie – już w obrębie Ziemi Świętej – byli narażeni na napaści ze strony muzułmanów, a poza tym naocznie mogli się przekonać, co w praktyce oznaczają rządy muzułmanów nad Miejscami Świętymi.

Na początku XI wieku, na polecenie kalifa Al-Hakima, zburzona została bazylika Grobu Świętego w Jerozolimie. Zniszczenia te oglądali pielgrzymi z łacińskiego Zachodu, którzy coraz liczniej przybywali do Ziemi Świętej. Na przykład w 1065 r. przybyło tam w jednej pielgrzymce ponad 10 tysięcy pątników pod przewodnictwem bamberskiego biskupa Günthera.

Ożywienie ruchu pielgrzymkowego z Zachodu do Ziemi Świętej zbiegło się w czasie z dojrzewaniem w kręgu łacińskiej christianitas dwóch ważnych procesów, bez których nie byłoby możliwe powstanie idei krucjatowej: ruchu odnowy Kościoła oraz powstawania etosu chrześcijańskiego rycerstwa.

Każdą wyprawę krzyżową ogłaszał papież. To na słowa kolejnych biskupów Rzymu rycerstwo z całego Zachodu – od Szkocji po Sycylię, od Portugalii po Norwegię i Polskę – „brało krzyż”. Nie można było jednak wyobrazić sobie tego w sytuacji, gdy biskupi Rzymu byliby pozbawieni autorytetu należnego następcom Księcia Apostołów.

Wieki IX i X to „ciemne wieki” Zachodu, naznaczone nie tylko postępującym upadkiem monarchii karolińskiej, ale również radykalnym obniżeniem się autorytetu biskupa Rzymu, który w tym czasie stał się przedmiotem w grze prowadzonej przez możne rody rzymskie. Dodatkowo zaś w szeregach duchowieństwa szerzą się poważne wady i grzechy (symonia, nepotyzm, w wielu wypadkach rozpusta). Kościół potrzebował więc reformy in capita et in membra – w głowie i w członkach. Odnowa dokonała się przez świętość i powrót do tradycji.

W 911 r. zostało ufundowane opactwo w Cluny, które w ciągu kolejnych dziesięcioleci stało się głównym ośrodkiem odnowy nie tylko całej kongregacji klasztorów benedyktyńskich, ale i całego łacińskiego chrześcijaństwa.

Postacie opatów z Cluny z X i XI wieku – św. Odona, św. Odilona, św. Majola, Piotra Czcigodnego – były nie tylko symbolami odnowienia dzieła św. Benedykta, ale także odnowy całego Kościoła in membra (nie bez znaczenia dla ludzi naszych czasów jest fakt, że odnowiciele z Cluny uważali także przywrócenie piękna i splendoru liturgii za nieodzowny element odnowy całego Kościoła).

Co równie charakterystyczne i godne zapamiętania, to fakt, że właśnie w kręgu kluniackim w I połowie XI wieku po raz pierwszy pojawia się myśl niesienia zbrojnej pomocy chrześcijanom walczącym z islamską agresją. W tym kontekście wskazywany jest tutaj przez pisarzy związanych z Cluny los królestw hiszpańskich podejmujących dzieło rekonkwisty. Zwieńczeniem ruchu odnowicielskiego było odrodzenie Kościoła in capita.

Począwszy od połowy XI wieku, kolejne pontyfikaty doprowadzają do ponownego utwierdzenia autorytetu Stolicy Apostolskiej jako niepodważalnego autorytetu dla wszystkich wiernych Kościoła rzymskiego.

Przełomem było panowanie bł. Leona IX (1046-1054), związanego z tzw. lotaryńskim kręgiem odnowy Kościoła, oraz św. Grzegorza VII (1073-1085), związanego z Cluny. Z tego ośrodka wywodził się również bł. Urban II – kontynuator odnowicielskiego dzieła swoich poprzedników oraz twórca I krucjaty.

Kolejni papieże podjęli trud systematycznego oczyszczania Kościoła z plag wywołanych moralną degrengoladą występującą u niektórych duchownych; degrengoladą mającą swoją przyczynę nie tylko w uwikłaniu się w grzech (np. w symonię), ale również w uwikłaniu się w nazbyt ścisłe związki z władzą świecką (czyt. z cesarstwem).

Uniezależnienie Kościoła od tej ostatniej było jednym z głównych osiągnięć papieży odnowicieli. Przełomowa pod tym względem była decyzja papieża Mikołaja II z 1059 r. – i obowiązująca do dzisiaj – oddająca wybór biskupa Rzymu tylko i wyłącznie w ręce kolegium kardynalskiego zgromadzonego na konklawe.

Nieugięty w obronie Kościoła przed roszczeniami władzy świeckiej pozostał św. Grzegorz VII. Za swój upór zapłacił wygnaniem z Rzymu, do którego już nie powrócił (zmarł w Salerno), ale to trwanie wbrew przeciwnościom przyniosło ostateczne zwycięstwo.

W momencie zwoływania I krucjaty papieski Rzym dał się poznać jako bezkompromisowy przeciwnik zła moralnego dotykającego niektórych ludzi Kościoła i jako równie bezkompromisowy obrońca niezależności Kościoła. Głos biskupa Rzymu był więc słuchany, gdyż nie był to tylko głos Urzędu, ale był to również głos wiarygodny.

Na przełomie X i XI wieku wykształcił się w kręgu łacińskiej christianitas nowy etos rycerstwa, rozumianego jako „rycerstwo Chrystusowe”. W tym czasie bowiem pojęcie miles Christi przestaje już oznaczać – jak to było wcześniej – mnicha toczącego walkę natury duchowej. Coraz bardziej zaczyna ono wtedy oznaczać rycerza wyciągającego miecz w obronie Kościoła lub w obronie chrześcijan zagrożonych agresją islamu.

Warto podkreślić duże znaczenie pracy Kościoła nad uformowaniem etosu rycerstwa chrześcijańskiego. Od końca X wieku biskupi (głównie we Francji) inicjują akcje „rozejmów Bożych” (treuga Dei), które w skuteczny sposób ograniczają lokalne walki między panami feudalnymi – wynikłe ze słabości władzy królewskiej. Treuga Dei zawierano na okres obchodzenia wielkich świąt kościelnych, systematycznie je wydłużając (np. na okres trwania całego Wielkiego Postu).

Przy tej okazji z ambon kościelnych upowszechniano nową wykładnię pojęcia „rycerza Chrystusowego” – a więc tego, który nie tylko jest mężny, ale i posłuszny wezwaniom pasterzy Kościoła.

Ich wezwania – trzeba to raz jeszcze tutaj przypomnieć – nie znalazłyby jednak należytego rezonansu, gdyby Kościół nie udowodnił własnym procesem samooczyszczenia, że potrafi wymagać nie tylko od innych. Po raz kolejny widać splot tych dwóch procesów: reform gregoriańskich, powstania chrześcijańskiego etosu rycerskiego oraz wypraw krzyżowych.

Zanotowane przez Fulberta z Chartres kazanie Urbana II wygłoszone w 1095 r. w Clermont, w którym papież wzywał zachodnie rycerstwo do udziału w krucjacie, jest niejako résumé wizji chrześcijańskiego rycerstwa, której nauczał od kilkudziesięciu lat Kościół: „Niech więc ci, którzy niegdyś byli rozbójnikami, staną się rycerzami Chrystusa; ci, którzy niegdyś walczyli z braćmi i krewnymi, niech sprawiedliwie walczą przeciw barbarzyńcom; ci, którzy niegdyś byli najemnikami dla paru groszy, niech uzyskają wieczną nagrodę; niech ci, którzy niegdyś pragnęli narazić na szwank swoje życie i duszę, prowadzą bitwę dla podwójnego honoru”.

Należy ponadto zwrócić uwagę na to, że niemały wpływ na powstanie tego etosu rycerskiego w ramach łacińskiej christianitas miały wpływy wschodniego chrześcijaństwa. Właśnie na przełomie X i XI wieku można zaobserwować na Zachodzie prawdziwy renesans kultu świętych rycerzy, którzy w zdecydowanej większości związani są z tradycją wschodniego chrześcijaństwa.

Dość wspomnieć takie postaci, jak św. Jerzy, św. Maurycy, św. Teodor czy św. Prokop. Można powiedzieć, że w dużej mierze to od wschodnich chrześcijan „łacinnicy” się uczyli, kim w praktyce powinien być miles Christi.