Zginął za wiarę w komunistycznej Rosji – ks. Aleksander Mień

Ksiądz Aleksander Mień, który ewangelizował w Rosji

„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13).

Gdy w latach 90. XX wieku 70-letnie fundamenty komunizmu w ZSRR zaczęły pękać, a wielu szukało Boga po omacku, pewien „wiejski” ksiądz z Rosji zapłacił najwyższą cenę za to, że przyprowadził tysiące ludzi do Chrystusa.

Początki

Olek urodził się w Moskwie w 1935 r. Jego ojciec Żyd, pomimo swej doskonałej znajomości Tory, Proroków i Pism (czyli żydowskiego Starego Testamentu), był ateistą. Za to matka Olka, także Żydówka, całym sercem skłaniała się ku chrześcijaństwu. Narodziny pierworodnego syna miały miejsce w trudnym czasie, kiedy prawie wszystkie świątynie w Rosji były zamknięte.

Niektórzy duchowni prawosławni uciekli za granicę, inni zostali rozstrzelani lub wysłani do obozów. Z pozostałych jedni podporządkowali się władzy komunistycznej, a drudzy zeszli do podziemia. To właśnie do takiego katakumbowego Kościoła trafiła matka Olka. Wraz z siostrą Wierą i sześciomiesięcznym Olkiem udała się ona do Zagorska na spotkanie z o. Serafimem Batiukowem, gdzie w małym prywatnym domu cała trójka została po cichu ochrzczona. Później jeździli tam nieraz na potajemne nabożeństwa.

Powołanie

Ze strachu przed natarciem hitlerowców Stalin został zmuszony do złagodzenia represji wobec prawosławia. Wypuszczono z więzień niektórych kapłanów, otwarto część cerkwi oraz seminaria duchowne w Moskwie i Leningradzie. Pod koniec wojny Olek Mień miał 10 lat, a gdy Moskwa świętowała 800-lecie swojego istnienia – 12 lat. Ten dzień stał się dla chłopca przełomem.

„Był ciepły wieczór… Wszyscy wyszli na ulicę. Było ciemno, ale wokół paliły się światła, a zza kamiennego mostu nagle wyłoniła się ogromna głowa Stalina, która poszybowała w czarne niebo, zawisając w powietrzu. Skierowano na nią reflektory, a ja, patrząc na tę głowę Antychrysta, pomyślałem, że koniecznie muszę zostać księdzem, aby jakoś stawić czoła takim rzeczom”.

Nastolatek próbował nawet wstąpić do  seminarium, ale zasugerowano mu, by przyszedł, gdy będzie pełnoletni. W 1953 r., po ukończeniu szkoły, Aleksander zapisał się do Moskiewskiego Instytutu Futrzarskiego. Podczas studiów poznał towarzyszkę swojego życia, Natalię Grigorenko, która w 1956 r. została jego żoną. Z tego małżeństwa urodziła im się córka i syn. Na ostatnim roku, tuż przed dyplomem, dziekanat dowiedział się o związkach Mienia z Cerkwią. Wydalono go wówczas ze studiów „z powodu religijnego światopoglądu”.

W służbie Chrystusowi

Aleksander zobaczył w tym znak, by podjąć swoje powołanie (w prawosławiu księża mogą być żonaci). Wkrótce został wyświęcony na diakona i wysłany do parafii w Akułowie, gdzie służył dwa lata. Skończywszy zaocznie leningradzkie seminarium, Mień został wyświęcony na księdza 1 września 1960 r. Po święceniach wysłano go do miejscowości Ałabino pod Moskwą.

Ksiądz Aleksander był przede wszystkim człowiekiem modlitwy i ofiarnej służby kapłańskiej, którą rozumiał jako uobecnianie zbawczej misji Chrystusa. Był człowiekiem szczęśliwym, bo żył zjednoczony z Bogiem, niosąc ludziom Jezusa w słowie Bożym oraz w sakramentach pokuty i Eucharystii.

Nieraz powtarzał, że „chrześcijaństwo jest religią przyszłości, do której ludzkość dojrzewa od tysiącleci. Nie jest to przede wszystkim nowa doktryna, moralność, etyka, ale to sam Chrystus. Istota chrześcijaństwa tkwi w osobie Boga-Człowieka, Jezusa Chrystusa, który połączył to, co niebiańskie, z tym, co ziemskie, rzucił wyzwanie siłom ciemności, przede wszystkim ludzkiemu egocentryzmowi, i oddał życie za zbawienie ludzi. Misjonarz musi pomóc ludziom nasycić się osobą Chrystusa poprzez przyswojenie Pisma Świętego, a przede wszystkim Ewangelii”.

Ksiądz Aleksander nie przestawał głosić, że Chrystus jest stale obecny w świecie, że Jego „zmartwychwstanie […] to tajemnicza, głęboka, prawdziwa i wstrząsająca światem metamorfoza”.

Z Jezusem, który zmartwychwstał, możemy się spotkać, bo On jest zawsze z nami. Od nas tylko zależy, czy zechcemy się otworzyć na Jego obecność w modlitwie, w spowiedzi, w Eucharystii czy w Jego słowie.

Ksiądz Mień, nawiązując do Księgi Koheleta, tak pisał: „Wystarczy chwila, by człowiek spokojnie spojrzał na swoje życie i zobaczył, że nie ma ono żadnego sensu. Że tylko wtedy, gdy wznosimy się ponad to, co doświadczalne, odnajdujemy skrzydła. I samych siebie. Takie jest znaczenie doświadczenia Koheleta. […] Możemy doświadczyć Bożej miłości poprzez wszystko: poprzez chmury nad głową, poprzez oczy ukochanej osoby, poprzez gwiazdy na niebie. […] Bóg tylko czeka, aż Go rozpoznasz. […] Trzeba zobaczyć Go w obliczu Nazarejczyka, który zawsze stoi przed nami. Kiedy wpatrujemy się w to Oblicze, słuchamy Jego głosu, w końcu dochodzimy do upragnionego spotkania. […] On mówi w nas zawsze, ale Jego głos jest bardzo cichy. […] Bóg wypowiada swoje słowo w ciszy – mówi stara mądrość”.

Kapłan prześladowany

Po obaleniu Chruszczowa w 1964 r. rozpoczęła się długa era breżniewowskiej stagnacji. Zaufanie do oficjalnej doktryny komunistycznej znacznie osłabło w społeczeństwie. Coraz więcej ludzi szukało prawdy i sensu życia, patrząc na religię już nie jako na obiekt drwin, ale jako na możliwość realnej odpowiedzi na egzystencjalne pytania.

Trzódka ks. Aleksandra szybko się rozrastała. Ludzie, dowiadując się o niezwykłym duchownym, przybywali do niego z całego ZSRR. Dla każdego wiernego ks. Mień znajdował czas, ciepło i wyjątkowe podejście, unikając nakazów, ale raczej skłaniając do dialogu i wspólnego poszukiwania odpowiedzi.

Proboszcz parafii nie podzielał jednak radości młodego kapłana i napisał na niego donos do KGB. W 1964 r. ks. Aleksander doświadczył pierwszej rewizji w domu (potem było ich jeszcze wiele), a także wezwania na przesłuchanie do głównego budynku KGB na Łubiance w Moskwie.

Przez kolejny rok ks. Mień musiał służyć w parafii w warunkach ciągłego nadzoru i podejrzeń ze strony proboszcza. Starał się, jak tylko mógł, zachowywać pokojowo i unikać konfrontacji z władzami. Pozbawiony podstawowych udogodnień, mieszkając z żoną i dwójką małych dzieci w jednym pokoju wiejskiego domu, ciężko pracował, uczył się i pisał. W 1965 r. ukończył zaocznie Moskiewską Akademię Teologiczną.

Nowa parafia

Kiedy w 1970 r. w Nowej Wsi (40 km od Moskwy) pojawiło się miejsce dla drugiego księdza, ks. Mień wraz z rodziną wyjechał z Tarasowki. Zamieszkali w Semchozie koło Zagorska (obecnie Siergijew Posad), skąd kapłan dojeżdżał do parafii pociągiem. Wśród wiernych w ZSRR szybko rozeszła się wieść o tym, gdzie szukać pasterza. Te dwie osady – Semchoz i Nowa Wieś – przez 20 lat stały się głównymi miejscami najcenniejszych i najszczęśliwszych spotkań dla tysięcy dusz, które się obudziły i zapragnęły Boga.

Ksiądz Mień widział drogę odnowy Kościoła przez powrót do doświadczenia pierwotnych wspólnot chrześcijańskich, które praktykowały wspólną Eucharystię, wspólną modlitwę, wspólne studium słowa Bożego i wzajemne udzielanie sobie pomocy.

Aby stymulować życie religijne, kapłan zaczął organizować niewielkie grupki w mieszkaniach parafian, co było absolutną nowością w rosyjskim prawosławiu. Poznawano tam podstawy wiary chrześcijańskiej i historii Kościoła.

Podobne grupki tworzył z tych dorosłych, którzy przygotowywali się do chrztu jako katechumeni. Pośród nich była liczna inteligencja i Żydzi, którzy nie bali się ekscesów antysemickich w jego parafii, wiedząc, że sam ks. Aleksander jest z pochodzenia Żydem.

W gościnnym domu Mieniów bywali znani intelektualiści, tacy jak pisarz Aleksander Sołżenicyn, autor piosenek Fazil Iskander, wydalony później z kraju za swoją pracę twórczą, Aleksander Galicz i wielu innych. Kiedy żony nie było w domu, ks. Aleksander sam przygotowywał jedzenie. Nie stronił od żadnych prac domowych.

W przytulnej, drewnianej cerkwi Ofiarowania Pańskiego, w której służył, parafianami i gorliwymi chrześcijanami byli m.in. słynny trębacz jazzowy i pedagog Oleg Stepurko, poetka i historyk sztuki Irina Jazykowa, kompozytor Jurij Pasternak, przyszli katecheci Karina i Andriej Czerniakowie oraz wszechstronnie utalentowana rodzina Jerochinów. Naukowcy, pisarze i publicyści garnęli się do ks. Mienia, stąd parafię tę zaczęto nazywać inteligencką.

Nowa Wieś wychowała także całą plejadę wspaniałych kapłanów prawosławnych, pośród nich: Gieorgija Czistjakowa, Władimira Łapszina i Aleksandra Borisowa, któremu po śmierci ks. Mienia przypadło prowadzić liczną społeczność jego duchowych dzieci – obecnie w centrum Moskwy, w świątyni św. św. Kosmy i Damiana.

Najbardziej zaskakujące jest to, że ks. Mień przez lata pełnił funkcje drugorzędne w parafiach. W Nowej Wsi został proboszczem dopiero w ostatnim roku swojej posługi.

Prześladowania za sympatie do katolicyzmu

Władza – nie tylko świecka, ale i kościelna – wolała mieć w czasach komunizmu pozorną Cerkiew. Prawdziwą wiarę i działalność ewangelizacyjno-katechetyczną postrzegano jako sabotaż.

W 1974 r. szef KGB, Jurij Andropow, złożył raport Komitetowi Centralnemu Partii Komunistycznej o istnieniu wywrotowej grupy o charakterze religijnym, otwarcie wyrażającej sympatie dla zachodniego (katolickiego) chrześcijaństwa, na czele której miał stać ks. Aleksander Mień.

Swoje związki z katolicyzmem ks. Mień zawdzięczał m.in. przyjaźni z o. Stanisławem Dobrowolskim, u którego był osobiście i do którego wysyłał na rekolekcje swoich parafian, zwłaszcza ochrzczonych moskiewskich Żydów. Ojciec Stanisław spowiadał ich, udzielał im Komunii św. i ich katechizował. W ten sposób obu kapłanom udało się ukształtować zaczątki chrześcijańskiej elity wewnątrz Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego.

Dzieła ks. Mienia miały też wielki wpływ na obecnego metropolitę Rygi abpa Zbigniewa Stankiewicza. W wieku 14 lat utracił on wiarę. Etapami jego duchowych poszukiwań był buddyzm, joga i duchowość Dalekiego Wschodu, które – jak przyznał – zawiodły go w ślepy zaułek. Lektura dzieł ks. Mienia sprawiła, że nie tylko wrócił do chrześcijaństwa, ale także przyjął kapłaństwo i sakrę biskupią w Kościele katolickim.

Idea ekumenizmu została negatywnie odebrana nie tylko przez tajne służby, ale także przez większość duchowieństwa prawosławnego, które uznało ją za wielką herezję. W 1985 r. sfabrykowano przeciwko ks. Mieniowi sprawę karną i dopiero zabiegi metropolity Juwenaliusza uratowały wielkiego kaznodzieję przed więzieniem.

Wiosną 1986 r. popularna gazeta „Trud” zaatakowała ks. Mienia artykułem oskarżającym go o próbę stworzenia „antysowieckiego podziemia” poprzez organizowanie „nielegalnych imprez religijnych” i „osobiste udźwiękowienie filmów-przezroczy o charakterze religijno-propagandowym, które nielegalnie rozpowszechniał wśród wiernych”. Te wspaniałe filmy, zmontowane z wielką miłością przez księdza Aleksandra, można jeszcze dziś znaleźć w internecie (www.alexandermen.ru).

Ulga dla kaznodziejów przyszła dopiero wraz z pieriestrojką (w latach 1985-1991). Zniesiono wówczas restrykcje i ks. Aleksander miał możliwość publicznego głoszenia kazań. Pierwsze zaproszenie otrzymał z Instytutu Stali i Stopów. 11 maja 1988 r. duża aula instytutu, ku zaskoczeniu samych organizatorów, została wypełniona po brzegi bez żadnej reklamy. Głód religijny i potrzebę takich wykładów wyraziły instytucje naukowe, szkoły, domy kultury oraz kolektywy pracownicze fabryk i zakładów.

W sumie w ciągu dwóch lat ks. Aleksander wygłosił, oprócz kazań kościelnych, około 200 konferencji, wykładów i spotkań, odbywających się niezmiennie w zatłoczonych salach. Po 1988 r. było już spore zainteresowanie mediów osobą ks. Mienia, a jeden z głównych kanałów telewizyjnych wyemitował wtedy jego wykład (nagrali jeszcze dziewięć z wyprzedzeniem).

„Wierny aż do śmierci” (Ap 2,10)

„Ostatnio wokół księdza Aleksandra było coraz więcej wrogości” – opowiada Aliona, córka poety Aleksandra Galicza.

Podczas trwania jego publicznych wystąpień ks. Aleksander coraz częściej dostawał listy z wyzwiskami i groźbami. Rankiem 9 września 1990 r. szedł jak zwykle przez niewielki lasek na stację, aby wsiąść do pociągu i dojechać na poranną liturgię.

Nagle na środku drogi ktoś z tyłu zadał mu śmiertelny cios w głowę siekierą. Krwawiąc, ksiądz wstał, przeszedł kilka kroków do przodu, ale potem zaczął wracać w stronę domu. Cały we krwi upadł pod bramą. Z powodu swego kiepskiego wzroku jego żona go nie poznała, sądząc, że to leży pijany człowiek. Kiedy jednak zobaczyła krew, wezwała karetkę. Było już jednak za późno, żeby uratować kapłana. Dowody morderstwa w tajemniczy sposób zniknęły, a sprawcy pozostali nieznani do dziś.

Podczas pogrzebu ks. Mienia wielu wiernych, całując dłoń zmarłego, ze zdziwieniem odczuło, że jest ona ciepła i miękka. Istnieją również dowody uzdrowień dokonanych przy jego grobie, a także za jego życia. W Semchozie, gdzie żył i zginął kapłan, postawiono krzyż, a obok zbudowano małą, przytulną świątynię pod wezwaniem św. Sergiusza z Radoneża.

Po zamordowaniu ks. Aleksandra jego skryci i jawni wrogowie próbowali zniszczyć całe jego dziedzictwo. Przeszukali mieszkanie kapłana i zabrali stamtąd książki, slajdy i płyty. Dziewięć nagranych wcześniej wykładów, których nie pokazano w telewizji, zniknęło bez śladu. W prawosławnych parafiach przez wiele lat obowiązywał zakaz rozpowszechniania prac ks. Mienia.

Jego duchowe dzieci okazały się jednak bardziej wytrwałe niż słudzy ciemności i nie dały się zastraszyć. Cała spuścizna kapłana była gromadzona kawałek po kawałku. Wszystkie jego książki i pisma zostały opublikowane w latach 90. XX wieku i rozeszły się w milionach egzemplarzy.

Rosyjskie Towarzystwo Biblijne, które powstało z aktywnym udziałem ks. Aleksandra w 1990 r., kontynuuje swoją działalność, podobnie jak założony przez niego Publiczny Uniwersytet Prawosławny, czasopismo „Świat Biblii” i Grupa Miłosierdzia przy Rosyjskim Dziecięcym Szpitalu Onkologicznym, który później został nazwany jego imieniem. Metropolita Juwenaliusz natomiast, który uratował ks. Mienia przed więzieniem, ustanowił tradycję corocznych mieniewskich odczytów.

Najsłynniejsza książka ks. Aleksandra, Syn Człowieczy (wydana w 1969 r. w Brukseli pod pseudonimem Andriej Bogolubow), stała się bestsellerem. Jego wyjątkowe siedmiotomowe dzieło Historia religii. W poszukiwaniu drogi, prawdy i życia zostało wydane pośmiertnie. W latach 1970-1980 wyszło w Brukseli pod pseudonimem Emanuił Swietłow kilka jego książek i monografii o tematyce biblijnej: Magia i monoteizm, Posłańcy Królestwa Bożego. Prorocy biblijni (od VIII-IV w. p.n.e. do narodzin Chrystusa), Jak czytać Biblię oraz publikacje: Sakrament, słowo, obraz; Skąd to się wszystko wzięło?; Praktyczny przewodnik po modlitwie; Magia, okultyzm, chrześcijaństwo.

W rozważaniach o wierze ks. Mień tak pisał w liście z lipca 1978 r.: „W języku hebrajskim słowo wiara (emuna) pochodzi od rdzenia związanego ściśle z ideą wierności (ne’emanut), stanowczości. Jej przeciwieństwem nie jest niewiara, ale niewierność. Jest to bardzo prawdziwe. Wierność Bogu to jednocześnie wierność ludziom, wierność samemu sobie, jak mawiają mędrcy – samoidentyfikacja, samookreślenie. Wrogiem jest utrata tej wierności pod wpływem wichrów, które przetaczają się nad nami i wokół nas”.

Źródła: Н. Кандудина, Oтец Александр Мень – Пастырь, Богослов, Миссионер; www.alexandermen.ru; A. Mień, Słownik bibliologiczny;  Я. Кротов, Станислав Добровольский; P. Przeciszewski, Konferencja o prześladowanych duszpasterzach inteligencji w czasach ZSRR, www.ekai.pl; Конференция памяти о. Александра Меня, YouTube.