Gdy byłam małą dziewczynką, zrodziło się we mnie pragnienie, aby pójść do ślubu w białej sukni. Patrząc na to z perspektywy czasu, wierzę, że był to pewnego rodzaju szept Pana Boga, który przekonywał mnie o wartości daru dziewictwa.
W gimnazjum weszłam w relację, która jeśli spojrzeć na nią z dzisiejszej perspektywy, była bardzo niedojrzała, niszcząca i nieraz prowadziła do grzechów. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, czym tak naprawdę jest czystość.
Podczas trwania tej znajomości pojechałam na rekolekcje, na których moja wiara się ożywiła. Zrozumiałam na nich, że Bogu zależy na mnie, że On pragnie prawdziwie spotykać się ze mną i że mnie kocha. Dotarło do mnie, że Jego miłość jest bezinteresowna, bezwarunkowa, niezmienna oraz że gdy grzeszę, to ja odwracam się od Pana Boga, a nie Bóg ode mnie.
Po tym wyjeździe moje myślenie o wielu kwestiach się zmieniło. Owocem modlitwy oraz Eucharystii była decyzja, że chcę żyć z Bogiem. Odkryłam także, że nieczystość to nie tylko współżycie, którego wystrzegałam się z Bożą pomocą, ale także nieczyste gesty, myśli i słowa.
Zauważyłam grzechy związane z tamtą relacją i zapragnęłam zerwać z nimi, oddając je Bogu podczas spowiedzi i prosząc o przebaczenie. Po pewnym czasie Bóg pomógł mi definitywnie zakończyć tamtą znajomość i naprawdę zacząć żyć.
Nastąpił czas rekonwalescencji, podczas którego Bóg przypominał mi o godności kobiety, przekonywał na nowo o moim pięknie, kształtował mnie, uczył mnie ufać oraz kochać. Wraz z Maryją przywracał mi czystość oraz formował i przygotowywał mnie do tego, abym mogła stworzyć dobrą relację z tym jedynym i wyczekiwanym mężczyzną, który zostanie moim mężem. Gdy się modliłam do najpiękniejszej i najczystszej Kobiety na świecie, Ona wydobywała ze mnie kobiecość, delikatność i czystość.
Pragnęłam spotkać mężczyznę, z którym mogłabym założyć rodzinę miłą Bogu. Nie ustawałam w modlitwie, prosząc, aby móc go spotkać i poznać bliżej. Bóg wysłuchał tych modlitw i 29 sierpnia 2015 r. poznałam Radosława.
Adrianna
Bóg wyciąga rękę do potrzebujących. Jestem jednym z nich. O moją czystość i życie Bóg mocno zawalczył, gdy miałem około 15 lat. W tamtym czasie grzechy nieczystości zatruwały moją duszę i niszczyły mnie, wprowadzając smutek, uzależnienie, niepokój oraz zamknięcie się w sobie. Na tę truciznę dostałem od Jezusa antidotum w postaci wyjątkowych rekolekcji i szczerej spowiedzi. Od tego momentu zaczęła się moja prawdziwa przemiana i bezkompromisowa walka o czystość.
Nie chciałem odtąd mieć nic wspólnego z nieczystością. Mimo że lubiłem tańczyć, zrezygnowałem z dyskotek, gdyż spotkałem się na nich z wyuzdaniem, odkrywaniem ciała i brakiem zahamowań. Unikałem filmów i reklam telewizyjnych, w których natrafiałem na zakłamany obraz człowieczego piękna, a w przeglądarce internetowej blokowałem natarczywe reklamy.
Klękałem w prawdzie przed Bogiem i mówiłem, że potrzebuję Jego pomocy, a swoje słabości wyznawałem podczas spowiedzi. Chrystus stawał się moim Przyjacielem. Przychodził z ogromem łask i ze wsparciem, a ja czułem się coraz szczęśliwszy, coraz bardziej wolny i radosny. Doświadczałem Bożej miłości i opieki, którą chciałem się dzielić z innymi. Trafiłem do działającej przy parafii wspólnoty, dzięki której mogłem pogłębiać wiarę i pracować nad sobą.
Dość długo i poważnie rozeznawałem swoje powołanie. Moją drogą stało się małżeństwo, chociaż trudno było mi uwierzyć, że w dzisiejszych czasach znajdę odpowiednią żonę, która również podzieli moje zasady i z którą będę mógł realizować swoje marzenia.
Radosław
Od spotkania do modlitwy
Poznaliśmy się na weselu u znajomych. Minęło jednak kilka miesięcy, zanim umówiliśmy się na spotkanie, aby lepiej się poznać. Obydwoje wiedzieliśmy, że chcemy swoją relację budować na Bogu, dlatego po niedługim czasie podjęliśmy decyzję o wspólnej modlitwie oraz o cotygodniowej Eucharystii w swojej intencji. Po wcześniejszych doświadczeniach zdawaliśmy sobie sprawę, jak ważna jest czystość, więc jedną z naszych modlitw, której byliśmy wierni, była Modlitwa zawierzenia Ruchu Czystych Serc.
Wyznaczaliśmy granice w gestach, których nie chcieliśmy przekraczać, ponieważ wiedzieliśmy, że są przeznaczone tylko i wyłącznie dla przyszłego małżonka. Bardzo chcieliśmy, aby Bóg był obecny w okazywaniu sobie przez nas uczuć, dlatego zapraszaliśmy Go, aby nam towarzyszył, w krótkich modlitwach. Wierząc, że dodatkową pomocą są święci, obraliśmy sobie za patronów Świętą Rodzinę i Jana Chrzciciela. Doświadczaliśmy na co dzień Ich wsparcia.
Módlcie się i czuwajcie!
Nie zawsze było jednak idealnie. Na początku niektóre gesty i zachowania uważaliśmy za dobre i naturalne, jednak później okazywały się one nieodpowiednie. Inne były właściwe, ale nieumiarkowanie w nich prowadziło do osłabienia czujności. Pomocą dla nas było Boże miłosierdzie, którego doświadczaliśmy podczas spowiedzi, a także podejmowane na dłuższy czas posty od pocałunków w konkretnych intencjach.
Ważnym aspektem był też ubiór. Rozmawialiśmy o tym, jakie ubranie może być dla nas prowokujące, budzące pożądliwy wzrok, i staraliśmy się go unikać. Dzięki temu kształtował się w nas większy szacunek wobec ciała.
Idąc za przykładem przyjaciół, postanowiliśmy zrezygnować ze wspólnych wyjazdów nad wodę. Mimo że nie uznawaliśmy tego za coś złego, to nie chcieliśmy oglądać siebie w strojach kąpielowych, aby cieszyć się sobą jeszcze bardziej w małżeństwie. Planując wakacje, dbaliśmy też o osobne pokoje, aby nie narażać się na pokusy oraz nie dawać powodów do zgorszenia innym.
Piękno czystości
Jesteśmy małżeństwem od pięciu lat. Dziękujemy Bogu, że pomagał nam w przygotowaniu się do ślubu, w walce z grzechami i w zrozumieniu, jaką wartość ma czystość. Wspólne dbanie o nią pokazywało, że druga osoba chce być darem, a nie kimś, kto chce kogoś wykorzystać. Tak rodziło się i wzrastało nasze wzajemne zaufanie oraz poczucie, że w małżeństwie będziemy sobie wierni.
Stopniowo otwieraliśmy się na siebie, co dawało komfort psychiczny. Mieliśmy doświadczenie wolności, że w razie rozstania pozostawimy po sobie dobre wspomnienia, a nie gorycz i żal ogołocenia z czegoś, co powinno być zarezerwowane tylko dla tej jedynej, ukochanej osoby.
Wspólna walka i wyczekiwanie bardzo jednoczyły nas ze sobą. Stały się zadaniem i celem, do którego razem dążyliśmy. Wierzymy, że to budowało naszą jedność. To teraz procentuje, gdyż bardzo rzadko mamy powody do sporów i nieporozumień.
Łatwo sprowadzić cielesność i przyjemne gesty do istoty spotkania. Zamiast tego wykorzystywaliśmy czas spotkania na interesujące rozmowy, na poznawanie siebie, swoich pragnień i myśli, a na odkrywanie ciała czekaliśmy z radością, jak na piękną tajemnicę.
Bóg wypracował w nas wspólną i zgodną wizję współżycia po ślubie. Nie wyobrażamy sobie swego małżeństwa bez metod naturalnego planowania rodziny i czujemy w tym wzajemne wsparcie. Dzięki temu nie wchodziliśmy w związek małżeński z wybujałą wyobraźnią i oczekiwaniami, które spowodowałyby rozczarowanie.
Walka o trwanie w czystości jest walką o spokojne sumienie i błogą radość! Tylko przeżywana w czystości, ofiarna, wierna miłość, której uczy nas Jezus Chrystus, prowadzi do prawdziwego szczęścia i spełnienia.
Niezależnie od tego, jak wygląda Wasza historia, wierzymy, że łaskawy i miłosierny Bóg jest w stanie zmienić każdą sytuację, wypełnić po brzegi Wasze serca czystą, niekończącą się miłością, niesamowitym pokojem oraz licznymi niespodziankami przygotowanymi specjalnie dla Was.
Adrianna i Radosław
Źródło: A. Beszłej, Czas na czystość. Poradnik i świadectwa, Lublin 2019.