RCS: droga do szczęścia

Zdjęcie przedstawia nogi w trampkach, które wyciągnięte są w niebo

Do naszej redakcji napływają świadectwa młodych osób, które pragną uczyć się kochać czystą miłością, wstępując do Ruchu Czystych Serc. Poniżej zamieszczamy kilka z nich.

Maciej: Jak większość moich rówieśników, korzystając z rozrywek, jakie proponuje dzisiejszy świat, popadłem w niewolę. Tym ograniczeniem prawdziwej wolności i radości stała się dla mnie masturbacja. Zaczęło się niewinnie – najpierw był to dla mnie sposób, by uciec od złego samopoczucia, przygnębienia czy od pogarszających się relacji z przyjaciółmi. Szatan działał, szukając coraz to nowszych metod odtrącenia mnie od Boga i od Jego łaski. Wmówiłem sobie, że masturbacja to nic złego. Bardzo się myliłem…

Nie wiedziałem, jak mam wyznać ten grzech w sakramencie pokuty. Z pomocą przyszło mi Wasze czasopismo. Teraz staram się żyć w czystości serca. Swoje życie oddałem Matce Najświętszej. Codziennie odmawiam różaniec w intencji czystości swojej i innych. Proszę także o pomoc bł. Karolinę Kózkównę – patronkę Ruchu Czystych Serc, do którego wstąpiłem niespełna rok temu. Zaufałem do końca i nie żałuję swojej decyzji, bo to Jezus jest „drogą, prawdą i życiem”.

Postanowiłem przeczytać całe Pismo św. i to pomaga mi w dochowaniu wierności Bogu. Mam zajęcie i nie myślę o upadkach. Odkąd jestem w RCS, bywały dni lepsze i gorsze – te, w które zwyciężałem, i te, w które upadałem. Nie poddaję się jednak, bo wiem, że Jezus nie chce, żebyśmy się zniechęcali. Nadal pojawiają się pokusy, choć z czasem wydają mi się one słabsze. Wierzę, że Jezus wyciągnie mnie z każdej opresji.

Drodzy Przyjaciele pragnący zupełnego oczyszczenia z grzechu nieczystości – zaufajcie do końca Jezusowi! Pomoże Wam w tym częsta spowiedź i Eucharystia oraz modlitwa. Zapewniam Was o swojej modlitwie, ale sam także o nią proszę.

Grzegorz: Od kilku lat zmagam się z nałogiem onanizmu. Kilka miesięcy temu poznałem niesamowitą dziewczynę, która stała się dla mnie bardzo ważna. Dopiero wtedy uświadomiłem sobie dramat tego, że trwając w nałogu, nie jestem zdolny do czystej miłości.

Miałem lepsze i gorsze okresy w walce z tym uzależnieniem, ale gdy poznałem tę dziewczynę, zrozumiałem, że aby móc ją kochać całym sercem, muszę się wyleczyć. Moja dziewczyna jest osobą religijną i stanowi dla mnie motywację do walki z nałogiem. Spędzamy wiele czasu na wspólnej modlitwie.

Ostatnio wpadł mi w ręce numer Waszego czasopisma z informacją na temat RCS. Długo się zastanawiałem nad tym, czy jestem zdolny do podjęcia tak trudnego wyrzeczenia, ale w końcu zdecydowałem się odmówić Modlitwę zawierzenia i przystąpić do RCS. Ofiarowałem się Jezusowi, a swoje przyrzeczenie postanowiłem uczynić dowodem miłości dla mojej dziewczyny.

Teraz, kiedy jestem z nią, odczuwam szczególną bliskość najlepszego Przyjaciela, którym jest Jezus. Obecnie pomagam mojej dziewczynie dojrzeć do decyzji o wstąpieniu do RCS. Kiedy się razem modlimy w kaplicy przed Najświętszym Sakramentem, czujemy, że łączy nas coś wspaniałego, że nasz związek oparty jest na najmocniejszych fundamentach.

Dziękuję Wam za tak piękną sprawę, jaką jest RCS. Dzięki Wam mam szansę na udany związek, bo jak pisze apostoł Paweł: „Mężowie powinni miłować swoje żony jak własne ciało”, a więc najpierw, zanim pokocham jakąś osobę, muszę nauczyć się kochać i szanować swoje ciało. Dla mnie i dla każdego jest taka szansa w Ruchu Czystych Serc.

Proszę o wpisanie mnie do Księgi czystych serc oraz o błogosławieństwo. Za wszystkich członków RCS oraz za tych, którzy mają różne problemy, ofiarowuję swoją modlitwę. Życzę wszystkim, aby się nie wahali podjąć decyzję, która wyzwala!

Paweł: Mam 24 lata. W moim życiu zdarzyło się już wiele upadków i wiele z nich jeszcze dziś się dokonuje.

Jestem świadomy Bożej miłości. Za każdym razem, kiedy Go obrażam swoim grzechem, doznaję pewnego rodzaju „depresji”, a jest to niepokój sumienia. Ten stan ducha spowodowany jest moim każdorazowym odejściem od Boga– jakbym sam w sposób beznadziejnie głupi odrzucał szczęście.

Kiedy trafiło w moje ręce Wasze czasopismo i przeczytałem w nim artykuł o Ruchu Czystych Serc, pomyślałem, że przystąpienie do tej wspólnoty to będzie najwłaściwsza rzecz, którą zrobię teraz w swoim życiu. Ponieważ moje serce jest pokaleczone grzechem nieczystości, z pewnością Jezus chciałby, żebym się leczył w Jego „klinice”.

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie będzie łatwo, że wstąpienie do Ruchu wiąże się z pewnym osobistym zobowiązaniem do modlitwy, pokuty i życia zgodnie z zasadami Społecznej Krucjaty Miłości. Chcę jednak, aby moje życie było szczęśliwe. Pragnę przez nie przejść, ufając wyłącznie Chrystusowi, któremu zawdzięczam wszelkie dobro, jakiego w nim zaznałem. Sam nie podołam w walce z szatanem. Już nieraz próbowałem i złudnie myślałem, że jestem w stanie samodzielnie tego dokonać.

Alkohol, narkotyki, grzech nieczystości… – to jest to, co niszczy mnie niemal każdego dnia. Jeżeli więc się nie zatrzymam i nie opanuję, to jak dalej będzie wyglądało moje życie?

Pan Bóg jest wielki i pełen miłosierdzia, On uczynił w moim życiu tak wiele dobra, na które nie zasłużyłem. Przechodząc obojętnie wobec takiej Miłości, mógłbym popełnić największy błąd swojego życia. Wierzę, że Pan pomoże mi stać się prawdziwie wolnym człowiekiem.

Ania: Miłość to jedyna rzecz, dla której warto żyć. Droga miłości jest najkrótszą i najpewniejszą, właściwie jedyną, drogą do nieba.

W Wielki Czwartek, po wieczornej liturgii, wypowiedziałam przed Panem słowa Modlitwy zawierzenia RCS i raz jeszcze ofiarowałam Mu całe swoje życie. Zachowanie czystości przedmałżeńskiej było dla mnie sprawą oczywistą niemal od zawsze. Tak wychowali mnie rodzice. Nie widziałam dla siebie innej możliwości. Wiedziałam, że ze współżyciem chcę zaczekać do ślubu.

Teraz jednak moja decyzja stała się bardziej świadoma i osobista, a wynika ona z kilku ważnych powodów. Pragnę zachować czystość jako prezent dla Pana Jezusa, dla mojego przyszłego męża i dla naszych dzieci. Wiem, że tylko tędy wiedzie droga do szczęścia w życiu i w rodzinie. Czystość uczy prawdziwej, odpowiedzialnej i bezinteresownej miłości. Modlę się o ten dar i o przyjaźń z Jezusem również dla osoby, z którą mam spędzić swoje życie.