Lekarstwo nieśmiertelności

Cud eucharystyczny w Legnicy

Kiedy słabnie lub zanika wiara w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii, nasz Pan i Zbawiciel, poprzez nadzwyczajne znaki i cuda, potwierdza swoją naukę o Eucharystii i wzywa do nawrócenia.

Ustanawiając sakrament Eucharystii podczas ostatniej wieczerzy, Pan Jezus nie powiedział, że chleb i wino stają się symbolem, ale że następuje ich rzeczywista przemiana w Jego Ciało i Krew. Biorąc chleb, mówił jednoznacznie: „to jest Ciało moje”, a biorąc kielich z winem: „to jest moja Krew” (por. Mt 26,26-28).

Po słowach konsekracji, które wypowiada kapłan podczas Mszy św., pozostają wprawdzie materialne postacie chleba i wina, ale ich substancja ulega cudownej duchowej przemianie, niedostrzegalnej dla naszych zmysłów. Tę prawdę Pan Jezus potwierdza poprzez cuda eucharystyczne.

Cud eucharystyczny w Legnicy

W pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, 25 grudnia 2013 r., w kościele św. Jacka w Legnicy podczas pierwszej porannej Mszy św. ksiądz, który rozdawał wiernym Komunię św., niechcący upuścił Hostię na posadzkę. Natychmiast ją podniósł, a następnie – zgodnie z zasadami postępowania w takich sytuacjach – włożył ją do vasculum i schował w tabernakulum.

Zwykle po kilku dniach komunikant całkowicie rozpuszcza się w wodzie. Tymczasem Hostia z niewiadomych przyczyn się nie rozpuszczała. 4 stycznia jeden z kapłanów zauważył, że na 1/4 jej powierzchni pojawiło się czerwone przebarwienie i zgrubienie. Następnego dnia ks. proboszcz Andrzej Ziombra poinformował o tym ówczesnego biskupa ordynariusza Stefana Cichego, który polecił, aby przez dwa tygodnie obserwować, co będzie się działo z Hostią.

Po 14 dniach biała część Hostii rozpuściła się w wodzie. Została tylko jej przebarwiona część, która wyglądała jak skrzep o wymiarach 1,5 × 0,5 centymetra. Wyjęto go z wody, położono na korporale i schowano do tabernakulum. Biskup powołał komisję, aby zajęła się wyjaśnieniem tego tajemniczego zjawiska.

Członkowie kościelnej komisji zwrócili się do naukowców z Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu z prośbą o pobranie próbek i ich zbadanie.

26 stycznia 2014 r. zostało pobranych 15 próbek. Badania wrocławskich naukowców wykluczyły, że czerwone przebarwienia Hostii są wynikiem działania bakterii i grzybów. Natomiast ich analizy histopatologiczne wskazały, iż pobrany materiał był tkanką mięśnia sercowego. Badaczom jednak nie udało się znaleźć DNA.

Komisja kościelna zaczęła więc szukać placówki naukowej, która dysponowałaby bardziej zaawansowaną metodą badawczą. Zwróciła się zatem do Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, którą kieruje wybitny patomorfolog prof. Mirosław Parafiniuk.

To właśnie w tej placówce badawczej naukowcy posługują się najbardziej zaawansowanymi technologiami. Dokonują oni identyfikacji genetycznej ludzkich szczątków, m.in. ustalają tożsamość polskich bohaterów narodowych zamordowanych podczas terroru hitlerowskiego i komunistycznego.

Profesor Parafiniuk wraz z zespołem współpracowników przeprowadził badania na tych samych próbkach, które były już wcześniej analizowane we Wrocławiu. Za pomocą mikroskopu UV, wyposażonego w specjalne filtry, odkryto w nich istnienie włókien mięśnia ludzkiego serca w stanie fragmentacji, czyli w stanie agonii. Wykonano dwie amplifikacje materiału DNA, dzięki czemu uzyskano pewność, że tkanka ta pochodzi od człowieka.

Dla naukowców był to szok, ponieważ dokonali odkrycia niewytłumaczalnego z naukowego punktu widzenia. Wyniki tych badań nie pozostawiły wątpliwości co do tego, że mamy do czynienia z tkanką mięśnia sercowego w momencie agonii.

W orzeczeniu Zakładu Medycyny Sądowej czytamy: „W obrazie histopatologicznym stwierdzono fragmenty tkankowe zawierające pofragmentowane części mięśnia poprzecznie prążkowanego. […] Całość obrazu […] jest najbardziej podobna do mięśnia sercowego […] ze zmianami, które często towarzyszą agonii. Badania genetyczne wskazują na ludzkie pochodzenie tkanki”.

Biskup Zbigniew Kiernikowski w styczniu 2016 r. pojechał do Watykanu i przedstawił w Kongregacji Nauki Wiary naukowe ekspertyzy obu badań. W Wielkim Tygodniu 2016 r. otrzymał odpowiedź, w której Kongregacja stwierdziła, że istnieje naukowa i moralna pewność, iż mamy tu do czynienia z nadprzyrodzonym wydarzeniem.

W piśmie tym została wyrażona zgoda na ogłoszenie wiernym faktu zaistnienia cudu eucharystycznego oraz na przygotowanie miejsca kultu. 10 kwietnia 2016 r. biskup Kiernikowski wydał komunikat informujący wiernych o tym niezwykłym cudzie eucharystycznym.

„Odczytujemy ten przedziwny Znak jako szczególny wyraz życzliwości i miłości Pana Boga, który tak bardzo zniża się do człowieka” – napisał biskup.

Naukowcy stwierdzili, że przebarwiona część Hostii z Legnicy jest tkanką mięśnia ludzkiego serca w momencie agonii. Ten cudowny znak jest wezwaniem Chrystusa skierowanym do każdego z nas, abyśmy z głęboką wiarą uznali fakt, że podczas każdej Eucharystii uobecnia się tajemnica Jego męki, śmierci i zmartwychwstania.

W podobny sposób Chrystus wzywa nas do wiary w Jego rzeczywistą obecność w Eucharystii poprzez cudowne znaki, które wydarzyły się w Sokółce, w Buenos Aires czy w Lanciano. Mamy tutaj do czynienia z zadziwiającym podobieństwem.

Cud eucharystyczny w Sokółce

Cud eucharystyczny w Sokółce wydarzył się w kościele parafialnym pw. św. Antoniego Padewskiego 12 października 2008 r. Księdzu rozdzielającemu Komunię św. Hostia spadła na stopień ołtarza. Kapłan włożył ją do vasculum (naczynia z wodą). 19 października zauważono, że środek białej Hostii zamienił się w krwawiący fragment ciała.

Na prośbę arcybiskupa zostały pobrane z niej próbki do zbadania przez dwóch wybitnych naukowców z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Profesor Sobaniec-Łotowska oraz profesor Sulkowski niezależnie od siebie i z zachowaniem wszelkich rygorów naukowych przeprowadzili badania histopatologiczne próbki pobranej z przemienionej Hostii.

Wyniki dwóch odrębnych, niezależnych od siebie ekspertyz są całkowicie ze sobą zgodne: tajemnicza substancja, w którą przemienił się fragment Hostii Przenajświętszej, jest z całą pewnością tkanką mięśnia ludzkiego serca, które żyje, bardzo cierpi i jest w stanie agonalnym, jakby przedzawałowym.

Naukowcy napisali: „Takie zmiany powstają jedynie we włóknach niemartwiczych i odzwierciedlają szybkie skurcze mięśnia serca w okresie przedśmiertnym, agonalnym […]. Środkowa część Hostii zamieniła się w tkankę mięśnia sercowego, tworząc nierozerwalną strukturę z pozostałą częścią białej Hostii. […] To niezwykłe, tajemnicze zjawisko przenikania się materii białej Hostii z włóknami mięśnia ludzkiego serca było obserwowane, badane i sfotografowane zarówno w mikroskopach świetlnych, jak i w mikroskopie elektronowym transmisyjnym. Świadczy to o tym, że nie mogło tu być żadnej ingerencji człowieka”.

Poprzez ten cudowny znak Pan Jezus jednoznacznie wskazuje na fakt, że w każdej Mszy św. uobecnia się Jego męka, śmierć i zmartwychwstanie.

Cud eucharystyczny w Buenos Aires

18 sierpnia 1996 r. w jednym z kościołów w stolicy Argentyny Buenos Aires pod koniec Mszy św. ks. Alejandro Pezetowi pokazano sprofanowaną Hostię, porzuconą na świeczniku z tyłu kościoła. Kapłan zabrał ją, włożył ją do naczynia z wodą i schował w tabernakulum.

Kiedy 26 sierpnia ks. Alejandro otworzył tabernakulum, ze zdziwieniem stwierdził, że sprofanowana Hostia zamieniła się w krwawiącą substancję. Natychmiast zgłosił ten fakt kardynałowi Bergoglio, który nakazał, aby nie rozgłaszać tego faktu i cierpliwie czekać. Dopiero 5 października 1999 r., na polecenie kardynała, naukowcy pobrali próbkę z tej Hostii. Przesłano ją do badania w Nowym Jorku.

Aby niczego nie sugerować, nie poinformowano nowojorskich naukowców, skąd próbka została pobrana. Szefem ekipy amerykańskich badaczy był dr Frederic Zugibe, znany nowojorski kardiolog i patolog medycyny sądowej. Naukowe analizy wykazały, iż badana substancja jest prawdziwym mięśniem serca człowieka, w której obecne jest ludzkie DNA.

W końcowej ekspertyzie czytamy między innymi: „Badany materiał jest fragmentem mięśnia sercowego znajdującego się w ścianie lewej komory serca, z okolicy zastawek. Ten mięsień jest odpowiedzialny za skurcze serca […]. Mięsień sercowy jest w stanie zapalnym, znajduje się w nim wiele białych ciałek. Wskazuje to na fakt, że to serce żyło w chwili pobierania wycinka. Twierdzę, że serce żyło, gdyż białe ciałka obumierają poza żywym organizmem, potrzebują go, aby je ożywiał. Ich obecność wskazuje więc, że serce żyło w chwili pobierania próbki. Co więcej, te białe ciałka wniknęły w tkankę, co wskazuje na fakt, że to serce cierpiało – np. jak ktoś, kto był ciężko bity w okolicach klatki piersiowej”.

I w tym przypadku również otrzymaliśmy niezwykle mocny znak: „serce, które żyje i bardzo cierpi”.

Cud eucharystyczny w Lanciano

Jeden z najsłynniejszych cudów eucharystycznych miał miejsce w VIII wieku w Lanciano we Włoszech. Jeden z mnichów podczas odprawiania Mszy św. przeżywał kryzys wiary. Jak mówią kroniki z tamtego okresu, na oczach jego oraz zgromadzonych wiernych po konsekracji Hostia zamieniła się w ludzkie serce, a wino w krew.

Zakończone 4 marca 1971 r. wnikliwe ekspertyzy potwierdziły przekaz tradycji. Z naukowego punktu widzenia w cudownej Hostii jest kompletne ludzkie serce. Są w nim obecne wszystkie elementy, które je tworzą. Badania wykazały, że w środku tkanek mięśnia serca znajdują się żywe białka, a więc to serce żyje i jest w stanie agonalnym.

W niewytłumaczalny dla nauki sposób zachowało się również pięć bryłek skrzepniętej krwi. Badania wykazały, że jest to prawdziwa ludzka krew grupy AB. Tę samą grupę krwi naukowcy zidentyfikowali na Całunie Turyńskim.

Poprzez cuda eucharystyczne Pan Jezus wzywa nas do nawrócenia, do wiary w Jego rzeczywistą obecność w Eucharystii. Jest to wezwanie do wiary, że w Eucharystii, przyjętej z wiarą i czystym sercem, otrzymujemy „lekarstwo nieśmiertelności, antidotum na śmierć” (Ecclesia de Eucharistia, 18), że jest to dar największy, jaki otrzymaliśmy od Chrystusa.

Ponieważ w Eucharystii – jak pisał św. Jan Paweł II – Chrystus uczynił „dar z samego siebie, z własnej osoby w jej świętym człowieczeństwie, jak też dar Jego dzieła zbawienia” (EE 11). Dlatego „Eucharystia jest źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego. W Niej bowiem zawiera się całe dobro duchowe Kościoła” (EE 1).

„Ukrywam się, aby nie zniewolić”

Poprzez cuda eucharystyczne Jezus Chrystus pragnie nam uświadomić, że jest rzeczywiście obecny pod postaciami eucharystycznymi, ale dla naszych zmysłów jest ukryty. Możemy nawiązać z Nim kontakt tylko dzięki wierze. Pan Bóg dlatego jest „Bogiem ukrytym” (Iz 45,15), dostępnym w ciemnościach wiary, abyśmy mieli wolność wyboru i mogli Go pokochać.

Gdyby Pan Bóg objawił się nam w taki sposób, że doświadczylibyśmy swoimi zmysłami całego ogromu Jego wszechmocy, miłości i piękna, to wtedy stracilibyśmy wolność, a w konsekwencji zdolność nawiązania z Nim relacji miłości.

Bez całkowitej wolności miłość nigdy nie zaistnieje. „Ciemności” wiary zatem są konieczne do tego, abyśmy byli wolni i by przez wiarę w naszych sercach mogła się rodzić autentyczna miłość do Boga.

Lekarz kardiolog Barbara Engel, która była odpowiedzialna za prace komisji ds. zbadania cudu eucharystycznego w Legnicy, napisała: „Poprzez nadzwyczajne ingerencje i cuda eucharystyczne Pan Bóg pragnie nas poruszyć. Nie stawia nas jednak nigdy w sytuacji przymusu. Stwórca nie chce nikogo ograniczać w wolności. On nas kocha taką miłością, jaką pragniemy być kochani, tzn. w wolności i bezinteresownie, czyli tylko i wyłącznie za to, że jesteśmy. Niemożliwe jest zresztą kochać kogoś pod presją. Chcielibyśmy, żeby Pan Bóg dawał nam wielkie, jednoznaczne, spektakularne znaki. Nie rozumiemy jednak, że jest On w swej miłości niezmiernie delikatny i nigdy nie chce nas stawiać w sytuacji jakiegoś przymusu. Do miłości się nie zmusza. Pan Jezus powiedział do Alicji Lenczewskiej: »ukrywam się, aby nie zniewolić wspaniałością Mojego daru« (Słowo pouczenia, 430). Słowa te bardzo mocno do mnie przemawiają. Nigdy nie będzie takiej sytuacji, że otrzymamy dowody, które wszystkich »rzucą na kolana«. Pan Bóg do niczego nie zmusza. Jeżeli człowiek szuka prawdy, to poszukiwania te doprowadzą go do decyzji wiary”.

Tak Pan Jezus wyjaśnia tajemnicę swojej rzeczywistej, ale ukrytej obecności w Eucharystii: „Ukrywam się, aby nie zniewolić wspaniałością Mojego daru. Pragnę dla was waszego szczęścia, jakiego nikt z ludzi nie jest w stanie sobie wyobrazić i przeczuć. Cała historia ludzkości i historia każdego człowieka tak jest prowadzona przeze Mnie, abyście otrzymali przygotowanie do zjednoczenia ze Mną w wieczności. Teraz możecie stykać się ze Mną w modlitwie, w medytacji nad Moim życiem, słowem, znakami, jakie wam dałem i nieustannie daję. Znakiem najbardziej wymownym jest Moja obecność w Eucharystii. Jestem ukryty w Hostii i przez Jej spożycie następuje spotkanie duszy ze Mną żywym i prawdziwym, choć ukrytym dla umysłu i zmysłów ciała. Poznawać Mnie i dotykać można sercem kochającym i ufnym – sercem dziecka. Im większa wiara i miłość, tym zjednoczenie ze Mną mocniejsze i poznanie głębsze. Strzeż się bezmyślnego i obojętnego przyjmowania Mnie w Komunii św. Jest to wielki grzech i profanacja Mojej miłości i Mojego daru zrodzonego we Krwi Golgoty. Dziecko Moje, jakże bardzo muszę się ukrywać, aby nie spalić twej duszy ogniem Mojej miłości i aby nie zabić twojego ciała mocą Mej Ojcowskiej czułości. A przecież tak bardzo kocham i pragnę być kochany” (Słowo pouczenia, 430).