Święty Jan Paweł II w sposób nieustraszony głosił Prawdę Objawioną, nie schlebiał słuchaczom i nie szukał poklasku. Z wielką odwagą i miłością przekazywał najbardziej lekceważone i wzgardzone w dzisiejszym świecie prawdy wiary.
Święty Jan Paweł II szedł pod prąd, nie godząc się na żadne kompromisy w sprawach wiary i moralności. Dlatego był i jest dalej znienawidzony przez ludzi zniewolonych przez złego ducha. 13 maja 1981 r. ludzie, którzy nienawidzili Chrystusa i Kościoła, zorganizowali zamach na życie papieża. Ludzie tego samego pokroju próbują również dzisiaj przez ordynarne kłamstwa i oszczerstwa zniszczyć autorytet Ojca Świętego. Przypomnijmy niektóre z tych Bożych prawd, których nauczał św. Jan Paweł II.
Największy skarb
2 czerwca 1979 r. w Warszawie św. Jan Paweł II przypomniał, że największym skarbem naszego narodu i ludzkości jest Kościół katolicki, który daje nam „Chrystusa – to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może sam siebie do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa. I dlatego Chrystusa nie można wyłączać z dziejów człowieka w jakimkolwiek miejscu na ziemi”.
Ojciec Święty mówił, że to wszystko, co w naszej narodowej tradycji i kulturze jest najlepsze i najcenniejsze, zakorzenione jest w Chrystusie. „Ten stary dąb tak urósł, a wiatr go żaden nie obalił, bo korzeń jego jest Chrystus” (ks. Piotr Skarga)
Jaki jest mój stosunek do Chrystusa i Kościoła? Wiemy z Objawienia, że Bóg, stając się w Chrystusie prawdziwym człowiekiem, w swoim ziemskim życiu, śmierci i zmartwychwstaniu definitywnie pokonał wszelki grzech i śmierć, jednocząc grzesznych ludzi ze sobą, czyli tworząc wspólnotę Kościoła. Kościół jest wspólnotą szczególnego rodzaju.
Pismo św. określa ją jako Mistyczne Ciało Chrystusa: „Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa?” (1 Kor 6,15). „Jak bowiem w jednym ciele mamy wiele członków, a nie wszystkie członki spełniają tę samą czynność – podobnie wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami” (Rz 12,4-5).
Tak więc to sam Chrystus „jest Głową Ciała – Kościoła” (Kol 1,18). Natomiast my, grzeszni ludzie, jesteśmy członkami Jego Mistycznego Ciała (por. 1 Kor 12,27). Kościół katolicki to zmartwychwstały Chrystus, Kościół chwalebny (triumfujący w niebie), cierpiący (oczyszczający się w czyśćcu) i my, wszyscy biedni grzesznicy pielgrzymujący na ziemi, którzy potrzebujemy Jego miłosierdzia.
Zmartwychwstały Chrystus powołuje do wspólnoty ze sobą, we wspólnocie Kościoła, grzeszników potrzebujących zbawienia (por. Mt 9,13). Tak więc Kościół jest święty, bo Jego głową jest Chrystus, ale składa się z grzeszników, których Zbawiciel wyzwala z niewoli grzechów i czyni świętymi. Chrystus zawsze kocha grzesznika, ale nienawidzi grzechu, dlatego że sprowadza on na człowieka największe nieszczęście.
Jest niemożliwe osiągnięcie pełni człowieczeństwa i pełni szczęścia bez zjednoczenia się z Chrystusem, a to dokonuje się tylko w Jego Mistycznym Ciele, którym jest Kościół. Tylko we wspólnocie Kościoła możemy doświadczyć wszechmocnej miłości Chrystusa w sakramentach pokuty i Eucharystii, tylko tam w pełni możemy się spotkać z Jego żywą Osobą. Kto odrzuca Kościół, odrzuca Chrystusa; kto nienawidzi Kościoła, nienawidzi Chrystusa, który kocha i pragnie zbawić wszystkich. Kościół Chrystusowy jest największym skarbem dla każdego człowieka i całej ludzkości.
Historia poszczególnych pokoleń ludzi Kościoła jest historią dramatycznego zmagania się dobra ze złem, historią nawróceń, męczeństwa za wiarę, heroicznej wiary i świętości, ale także historią ludzkich słabości, upadków i grzechów. Trzeba pamiętać, że ci wszyscy, którzy przez grzech zdradzają Chrystusa, stają się martwymi członkami Kościoła.
Judaszowe zdrady w różnoraki sposób powtarzają się w każdym pokoleniu, ale Chrystus w swoim Mistycznym Ciele nieustannie prowadzi nas drogą zbawienia, wierny swej obietnicy: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28,20). „Ty jesteś Piotr (czyli skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18).
Żadnego grzechu nie można bagatelizować, ponieważ jest on największym złem dla człowieka i największym wrogiem Kościoła. Jednak należy pamiętać, że to Chrystus założył Kościół i jest w Nim stale obecny, aby przezwyciężać wszelki grzech. Dlatego taka krytyka grzeszników w Kościele, która prowadzi do potępienia, pogardy i odrzucenia samego Kościoła, jest bez wątpienia dziełem szatana. Bo czyż można odrzucić Chrystusa i Jego Mistyczne Ciało, czyli Kościół, dlatego, że Judasz zdradził?
Święty Jan Paweł II pytał 10 czerwca 1979 r. w Krakowie: „Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka? Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale – pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego – wolno? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i Rodakom, i Narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć – nie – temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat? Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło”.
Kościół jest największym skarbem ludzkości i naszego Narodu, bo jest Mistycznym Ciałem Chrystusa, którego głową jest sam Zbawiciel, a my, wszyscy grzesznicy, jesteśmy Jego członkami. Tylko w tej wspólnocie uobecnia się nasze zbawienie, przebaczenie wszystkich grzechów, ostateczne zwycięstwo miłości Chrystusa nad szatanem, grzechem i śmiercią. Kościół jest więc naszą wspólnotą, do której należymy – Ciałem, którego mamy być żywymi członkami. Odrzucenie Kościoła i nienawiść do niego jest zawsze znakiem głębokiej duchowej patologii i zniewolenia przez siły zła.
Normalny człowiek nigdy nie odnosi się „z nienawiścią do własnego ciała, lecz każdy je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała” (Ef 5,29).
Grzechy wołające o pomstę do nieba
Święty Jan Paweł II był przekonany, że współcześnie „stoimy wobec nadludzkiego, dramatycznego zmagania między złem i dobrem, między śmiercią i życiem, między »kulturą śmierci« i »kulturą życia«” (Evangelium vitae, 28).
Aborcja
Święty Jan Paweł II z mocą głosił objawioną przez Boga prawdę o świętości ludzkiego życia, które „należy wyłącznie do Boga: kto podnosi rękę na życie człowieka, podnosi niejako rękę na samego Boga” (EV 9).
Podkreślał, że życie każdego człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia. Jest to fakt naukowy, niezależny od wierzeń religijnych i ideologii. Kto ten fakt odrzuca, ma zdeprawowane sumienie, które przestało odróżniać dobro od zła.
Niestety, „znaczna część dzisiejszego społeczeństwa – stwierdził św. Jan Paweł II – składa się z ludzi, »którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta« (Rz 1,18): odwracając się od Boga i mniemając, że mogą zbudować ziemską społeczność bez Niego, »znikczemnieli w swoich myślach«, tak że »zaćmione zostało bezrozumne ich serce« (Rz 1,21); »podając się za mądrych, stali się głupimi« (Rz 1,22) […]. Jeżeli sumienie, które jest okiem dającym światło duszy (por. Mt 6,22-23), nazywa »zło dobrem, a dobro złem« (por. Iz 5,20), znaczy to, że weszło już na drogę niebezpiecznej degeneracji i całkowitej ślepoty moralnej” (EV 24).
Święty Jan Paweł II nazwał przerywanie ciąży odrażającą zbrodnią (EV 58) i ogłosił: „Dlatego mocą Chrystusowej władzy udzielonej Piotrowi i jego Następcom, w komunii z biskupami Kościoła katolickiego, potwierdzam, że bezpośrednie i umyślne zabójstwo niewinnej istoty ludzkiej jest zawsze aktem głęboko niemoralnym” (EV 57), […]
a „przerwanie ciąży jest – niezależnie od tego, w jaki sposób zostaje dokonane – świadomym i bezpośrednim zabójstwem istoty ludzkiej w początkowym stadium jej życia, obejmującym okres między poczęciem a narodzeniem. […] Tym, kto zostaje zabity, jest istota ludzka u progu życia, a więc istota najbardziej niewinna, jaką w ogóle można sobie wyobrazić: nie sposób uznać jej za napastnika, a tym bardziej za napastnika niesprawiedliwego!” (EV 58).
Święty Jan Paweł II wskazywał na fakt, „że w pierwszych wiekach zabójstwo zaliczano do grupy trzech największych grzechów – wraz z apostazją i cudzołóstwem – i że skruszony zabójca musiał odbyć wyjątkowo długą i uciążliwą pokutę publiczną, zanim udzielono mu przebaczenia i ponownie przyjęto do wspólnoty kościelnej” (EV 54).
„Nie powinno to dziwić, ponieważ zabójstwo ludzkiej istoty, która jest obrazem Bożym, stanowi grzech szczególnie ciężki. Tylko Bóg jest Panem życia!” (EV 55).
Zabijanie poczętych dzieci podczas stosowania metody in vitro i w eksperymentach medycznych.
Święty Jan Paweł II nauczał, że różne techniki sztucznej reprodukcji, w tym metoda in vitro, są nie do przyjęcia z moralnego punktu widzenia, ponieważ następuje tu oddzielenie prokreacji „od prawdziwie ludzkiego kontekstu aktu małżeńskiego, a ponadto […] wytwarza się większą liczbę embrionów, niż to jest konieczne dla przeniesienia któregoś z nich do łona matki, a następnie te tak zwane embriony nadliczbowe są zabijane lub wykorzystywane w badaniach naukowych, które mają rzekomo służyć postępowi nauki i medycyny, a w rzeczywistości redukują życie ludzkie jedynie do roli »materiału biologicznego«, którym można swobodnie dysponować” (EV 14).
Ojciec Święty zdecydowanie potępił i nazwał „przestępstwem przeciw godności istot ludzkich” wszelkie wykorzystywanie embrionów i płodów ludzkich do eksperymentów medycznych, „jako źródła organów albo tkanek do przeszczepów”, ponieważ „mają prawo do takiego samego szacunku jak dziecko już narodzone i jak każdy człowiek […]; zabójstwo niewinnych istot ludzkich, nawet gdy przynosi korzyść innym, jest aktem absolutnie niedopuszczalnym” (EV 63).
Eutanazja
Ojciec Święty podkreślał, że eutanazja jest jednym „z najbardziej niepokojących objawów »kultury śmierci«, szerzącej się zwłaszcza w społeczeństwach dobrobytu, charakteryzujących się mentalnością nastawioną na wydajność, według której obecność coraz liczniejszych ludzi starych i niesprawnych wydaje się zbyt kosztowna i uciążliwa” (EV 64).
Mocą Chrystusowej władzy udzielonej Piotrowi i jego następcom św. Jan Paweł II stwierdził, że „eutanazja jest poważnym naruszeniem Prawa Bożego jako moralnie niedopuszczalne dobrowolne zabójstwo osoby ludzkiej. […] Praktyka eutanazji zawiera – zależnie od okoliczności – zło cechujące samobójstwo lub zabójstwo” (EV 65).
„Szczytem zaś samowoli i niesprawiedliwości jest sytuacja, w której niektórzy – na przykład lekarze lub prawodawcy – roszczą sobie władzę decydowania o tym, kto ma żyć, a kto powinien umrzeć. Pojawia się tu znów pokusa z Edenu: stać się jak Bóg, »poznając dobro i zło« (por. Rdz 3,5)” (EV 66).
„Nic i nikt nie może dać prawa do zabicia niewinnej istoty ludzkiej, czy to jest embrion czy płód, dziecko czy dorosły, człowiek stary, nieuleczalnie chory czy umierający. Ponadto nikt nie może się domagać, aby popełniono ten akt zabójstwa wobec niego samego lub wobec innej osoby powierzonej jego pieczy, nie może też bezpośrednio ani pośrednio wyrazić na to zgody. Żadna władza nie ma prawa do tego zmuszać ani na to przyzwalać” (EV 57).
„Przerywanie ciąży i eutanazja są zatem zbrodniami, których żadna ludzka ustawa nie może uznać za dopuszczalne. Ustawy, które to czynią, nie tylko nie są w żaden sposób wiążące dla sumienia, ale stawiają wręcz człowieka wobec poważnej i konkretnej powinności przeciwstawienia się im poprzez sprzeciw sumienia. […]
Tak więc w przypadku prawa wewnętrznie niesprawiedliwego, jakim jest prawo dopuszczające przerywanie ciąży i eutanazję, nie wolno się nigdy do niego stosować ani uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu, ani też okazywać mu poparcia w głosowaniu” (EV 73).
Każdy, kto w jakikolwiek sposób przyczynia się do zabójstwa poczętych dzieci, czy to przez aborcję, czy przez metodę in vitro, podlega karze ekskomuniki.
„Ekskomunika – pisał św. Jan Paweł II – obejmuje wszystkich, którzy dopuszczają się tego przestępstwa, wiedząc, jaką jest obłożone karą, a więc także tych współsprawców, bez których udziału to przestępstwo nie zostałoby popełnione. Za pomocą takiej surowej kary Kościół wskazuje na to przestępstwo jako na jedno z najcięższych i najbardziej niebezpiecznych, zachęcając sprawcę do gorliwego poszukiwania drogi nawrócenia. W Kościele bowiem kara ekskomuniki wymierzana jest po to, aby w pełni uświadomić winnemu powagę popełnionego grzechu, a z kolei by doprowadzić go do koniecznego nawrócenia i pokuty” (EV 62).
Być człowiekiem sumienia
Święty Jan Paweł II pytał o stan naszych sumień. Przypomniał, że „Sobór Watykański II nazywa sumienie »najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka«, i wyjaśnia: »W głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nakłada, lecz któremu winien być posłuszny i którego głos wzywający go zawsze tam, gdzie potrzeba, do miłowania i czynienia dobra, a unikania zła, rozbrzmiewa w sercu nakazem: czyń to, a tamtego unikaj«” (Gaudium et spes, 16).
Sumienie jest dla każdego człowieka sprawą o zasadniczym znaczeniu. Jest ono naszym wewnętrznym przewodnikiem i sędzią naszych czynów. Jakże ważne jest więc, aby nasze sumienia były prawe, aby ich osądy były oparte na prawdzie, aby dobro nazywały dobrem, a zło – złem. Aby umiały »rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe« (Rz 12,2). […]
Być człowiekiem sumienia to znaczy przede wszystkim w każdej sytuacji swojego sumienia słuchać i jego głosu w sobie nie zagłuszać, choć jest on nieraz trudny i wymagający; to znaczy angażować się w dobro i pomnażać je w sobie i wokół siebie, a także nie godzić się nigdy na zło, w myśl słów św. Pawła: »Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!« (Rz 12,21).
Być człowiekiem sumienia to znaczy wymagać od siebie, podnosić się z własnych upadków, ciągle na nowo się nawracać.
Być człowiekiem sumienia to znaczy angażować się w budowanie królestwa Bożego: królestwa prawdy i życia, sprawiedliwości, miłości i pokoju, w naszych rodzinach, w społecznościach, w których żyjemy, i w całej Ojczyźnie; to znaczy także podejmować odważnie odpowiedzialność za sprawy publiczne; troszczyć się o dobro wspólne, nie zamykać oczu na biedy i potrzeby bliźnich, w duchu ewangelicznej solidarności: »Jeden drugiego brzemiona noście« (Ga 6,2)” (Skoczów, 22 maja 1995 r.).
Ojciec Święty apelował, aby nasze sumienia „nie ulegały demoralizacji, aby nie poddawały się prądom moralnego permisywizmu, aby umiały odkryć wyzwalający charakter wskazań Ewangelii i Bożych przykazań, aby umiały wybierać, pamiętając o Chrystusowej przestrodze: »Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić? Bo cóż może dać człowiek w zamian za swoją duszę?« (Mk 8,36-37)” (Skoczów, 22 maja 1995 r.).
Najistotniejsze orędzie
Najważniejsze wezwanie i orędzie św. Jan Paweł II skierował do wiernych zaraz na początku swojego pontyfikatu: „»Trzeba się zawsze modlić, a nigdy nie ustawać« (por. Łk 18,1) – powiedział Pan Jezus. Módlcie się i kształtujcie poprzez modlitwę swoje życie. »Nie samym chlebem żyje człowiek« (Mt 4,4) i nie samą doczesnością, i nie tylko poprzez zaspokajanie doczesnych – materialnych potrzeb, ambicji, pożądań człowiek jest człowiekiem…
Nie samym chlebem żyje człowiek, ale wszelkim słowem, które pochodzi z ust Bożych. Jeśli mamy żyć tym słowem, słowem Bożym, trzeba »nie ustawać w modlitwie!«. Może to być nawet modlitwa bez słów.
Niech z tego miejsca do wszystkich, którzy mnie słuchają tutaj albo gdziekolwiek, przemówi proste i zasadnicze papieskie wezwanie do modlitwy. A jest to wezwanie najważniejsze. Najistotniejsze orędzie!” (Kalwaria Zebrzydowska, 7 czerwca 1979 r.).
Żyć wiarą w Boga to codziennie całkowicie zawierzać Mu siebie, bezgranicznie Mu ufać oraz pełnić Jego wolę, wyrażoną w przykazaniach, prawie moralnym, w nauczaniu Kościoła, w tekstach Pisma św., w głosie prawego sumienia.
Człowiek wierzący modli się codziennie, unika wszystkiego, co ma choćby pozór zła (por. 1 Tes 5,22), a kiedy upadnie w grzech, to natychmiast przystępuje do sakramentu pokuty, aby doświadczyć cudu Bożego miłosierdzia: przebaczenia wszystkich grzechów.