Nie powołał nas Bóg do nieczystości, ale do świętości

Uśmiechnięci młodzi ludzie, którzy dbają o czystość serca

Najważniejszym celem ludzkiego życia jest kochać i być kochanym. Człowiek jako jedyny wśród stworzeń został przez Boga uzdolniony do miłości, dlatego że nosi w sobie „obraz i Boże podobieństwo”, a więc ma nieśmiertelną duszę, rozum i wolną wolę.

Święty Jan Paweł II podkreślał, że „człowiek stał się »obrazem i podobieństwem« Bożym nie tylko przez swoje człowieczeństwo, lecz także przez wspólnotę osób, jaką mężczyzna i niewiasta tworzą od początku. […] Jest obrazem niezbadanej Boskiej komunii Osób”.

Znak sakramentalnej obecności Chrystusa

Zjednoczenie się męża i żony w akcie małżeńskim jest tak ścisłe i intymne, że stają się oni „jednym ciałem” (Rdz 2,24) i otrzymują od Stwórcy dar płodności. Z Objawienia wiemy, że w miłosnym zjednoczeniu się małżonków nawzajem stają się oni dla siebie, w czystości serc, całkowitym i bezinteresownym darem.

W świętym akcie współżycia seksualnego małżonkowie stają się „jednym ciałem” i przekazują sobie nawzajem całe bogactwo duchowe oraz cielesne swojego człowieczeństwa, ale przede wszystkim obdarowują się wzajemnie tą płodną miłością, którą otrzymują od Chrystusa.

Tak przeżywane współżycie seksualne małżonków staje się świętym znakiem sakramentu małżeństwa, doświadczeniem miłości Boga, który jednoczy męża i żonę w tak ścisłą wspólnotę, że stają się „jednym ciałem” – obrazem „Boskiej komunii Osób”.

Ludzka płciowość i seksualność jest dziedziną świętą, którą każdy człowiek powinien zawierzać Chrystusowi, aby On mógł ją uwalniać i oczyszczać z wszelkiego egoizmu i pożądliwości. Miłość to coś nieskończenie większego i głębszego aniżeli moc uczuć i namiętności związanych z pociągiem seksualnym.

Pan Bóg objawia nam, że seksualne współżycie ma być „językiem miłości”, który wyraża bezinteresowne, całkowite, płodne i na zawsze oddanie siebie osobie współmałżonka. Ten „język miłości” we współżyciu seksualnym powinien równocześnie przekazywać miłość samego Boga.

Tylko w sakramencie małżeństwa akt seksualny będzie przekazywał miłość Boga, będzie on tam znakiem sakramentalnym obecności Chrystusa, momentem stawania się „jednym ciałem” we wzajemnej miłości małżonków.

Nie cudzołóż

Jeżeli kobieta i mężczyzna współżyją poza sakramentem małżeństwa, wtedy przekazują sobie duchową śmierć, gdyż łamią Boże przykazanie „nie cudzołóż”; ich „mowa” ciała jest wzajemnym okłamywaniem się, gdyż nie przyjęli sakramentu małżeństwa, poprzez który Chrystus uzdalnia kobietę i mężczyznę do tego, aby to był dar całkowity i na zawsze.

Sakrament małżeństwa oraz stan łaski uświęcającej jest bezwzględnie konieczny do tego, aby współżycie seksualne mogło wyrażać prawdę o miłości i było źródłem wzajemnego uświęcenia.

W chwili wypowiadania przysięgi małżeńskiej Chrystus mocą Ducha Świętego całkowicie przemienia kobietę i mężczyznę. W tym momencie stają się oni dla siebie żoną i mężem. Mocą samego Boga zostają zjednoczeni tak mocną sakramentalną małżeńską więzią, że rozerwać może ją tylko śmierć jednego z nich.

Jeżeli chłopak i dziewczyna są pełnoletni i dojrzali, kochają się wzajemnie i pragną wyrażać swoją miłość poprzez współżycie seksualne, to jest to znak, że mają zostać małżeństwem. Ażeby nie niszczyć tego ogromnego skarbu, jakim jest ich wzajemna miłość, nie podejmują współżycia seksualnego do czasu złożenia przysięgi małżeńskiej.

Jeżeli chłopak i dziewczyna współżyją przed ślubem, to wyrządzają sobie wielką krzywdę, zadając śmierć miłości.

Przed ślubem zatem żaden chłopak nie ma prawa do ciała dziewczyny, a ona nie ma prawa do ciała swego chłopaka: „Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?” (1 Kor 6,19).

Dopiero w sakramencie małżeństwa Jezus daje im prawo do współżycia płciowego i wtedy, jako mąż i żona, stają się dwoje w jednym ciele.

Przez przyjęcie sakramentu małżeństwa zobowiązują się dochować sobie wierności aż do śmierci, w dobrej i złej doli, oraz do przyjęcia i wychowania potomstwa, którym ich Bóg obdarzy. To sam Bóg jednoczy ich swoją miłością i dlatego jest to związek nierozerwalny.

„A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela” – mówi Jezus (Mt 19,6). Dlatego małżeństwo ważnie zawarte jest nierozerwalne.

Bożą prawdę o pięknie współżycia seksualnego w małżeństwie szatan stara się zafałszować wszelkimi dostępnymi sposobami. Nieustannie wmawia ludziom, że najważniejsze są uczucia i zmysłowa przyjemność, i dlatego podsuwa pornografię, zachęca do stosunków płciowych przed ślubem, do homoseksualizmu i innych dewiacyjnych zachowań.

Również przez samogwałt człowiek degeneruje swoje życie duchowe, gdyż przez praktykowanie go zamyka się w sobie, pogłębia swój egoizm i niszczy zdolność do bezinteresownego daru z siebie. Z tego powodu świadomie i dobrowolnie popełniany samogwałt zawsze jest grzechem, z którego trzeba się spowiadać.

W małżeńskim współżyciu seksualnym najważniejsza jest duchowa uczta miłości, która wyraża się także w sferze ciała, w doświadczeniu zmysłowej przyjemności.

To doświadczenie w wymiarze cielesnym staje się o tyle piękniejsze i radośniejsze, o ile czystszy, dojrzalszy do miłości jest człowiek. A on jest taki tylko w stanie łaski uświęcającej, gdy podejmuje codzienny trud samodyscypliny i pracy nad sobą, aby żyć według wymagań wiary, gdy nieustannie powstaje z grzechów, walczy z egoizmem i nawiązuje osobisty kontakt z Bogiem przez codzienną modlitwę oraz regularne przystępowanie do sakramentów pokuty i Eucharystii. Wtedy serce takiego człowieka otwiera się na źródło jedynej Miłości, przyjmuje dar Ducha Świętego, czyli Miłość Trójjedynego Boga.

Zakochanie – szansa i zagrożenia

Dużą pomocą w wyzwalaniu nas z niewoli egoizmu może stać się doświadczenie zakochania. Jest to specyficzny rodzaj fascynacji niepowtarzalnym, duchowym pięknem drugiego człowieka. Towarzyszy jej szczególna intensywność uczuć.

Nic w naszym życiu nie dzieje się przypadkowo. To Pan Bóg stawia nam na naszej życiowej drodze konkretnych ludzi, a niektórzy z nich w wyjątkowy sposób urzekają nas swoją osobowością.

Jest sprawą pierwszorzędnej wagi, abyśmy uświadomili sobie, że to niepowtarzalne piękno osoby, które nas tak fascynuje, wynika z faktu, że jest ono odblaskiem piękna „Bożego obrazu i podobieństwa”, którym został obdarowany każdy człowiek w momencie stworzenia, i wzywa ono do nawiązania osobistego kontaktu z Chrystusem na modlitwie.

Zakochanie jest więc szansą na drodze dojrzewania do miłości, ale niesie ze sobą również poważne zagrożenia. To, co szczególnie zagraża, to przyzwolenie, aby uczucia zdominowały wolę i rozum. Nie można pozwolić, aby w oparciu o nie podejmować ważne decyzje życiowe.

Jeżeli uczucia nie będą podporządkowane rozumowi i woli, to staną się siłami niszczącymi miłość, gdyż zrodzą taką pożądliwość zdobycia i posiadania ukochanej osoby, która w ostateczności uśmierci miłość i doprowadzi do uczuciowego zniewolenia.

Miłość czysta jest pragnieniem dobra dla tego, kogo się kocha. A największym dobrem dla człowieka jest jego zjednoczenie się w miłości z Bogiem.

Miłość jest rzeczywistością nieskończenie przewyższającą świat uczuć, dlatego to nie miłość, ale egoistyczna pożądliwość „dąży do zatrzymania dla siebie przedmiotu swego ukochania. Kto kocha ludzi jak Chrystus, chce, by należeli oni do Boga, a nie do niego. W ten sposób zapewnia sobie oczywiście ich posiadanie na wieki. Jeżeli zdobędziemy człowieka dla Boga, jesteśmy z nim w Bogu zjednoczeni, podczas gdy chęć zdobycia go dla siebie prowadzi często do tego, że prędzej czy później go tracimy” – stwierdziła św. Edyta Stein.

Stan zakochania jest czasem, w którym trzeba zdobywać umiejętność podporządkowywania rodzących się spontanicznie uczuć rozumowi i woli. Jest to szczególnie trudne i bolesne, ale bezwzględnie konieczne w dojrzewaniu do czystej miłości.

Podporządkowując uczucia rozumowi i woli, skutecznie zadaje się śmierć egoizmowi, niszczy się wieloraką pożądliwość. Jeżeli tego się nie czyni, to wtedy siła uczuć zniewoli i doprowadzi do postawy ubóstwiania osoby kochanej. Jest to szczególny rodzaj nieuświadomionego bałwochwalstwa. Sprawia on, że człowiek koncentruje się na doznawanych uczuciach, a więc w ostateczności na sobie. Jest to zakamuflowana forma egoizmu, gdyż kocha się uczucie, jakie dana osoba w nas wyzwala, a nie ją samą i dla niej samej.

Nie każda osoba, w której się zakochałeś(-łaś), będzie twoją żoną lub mężem. Z całą pewnością nie może nią być osoba zamężna lub poświęcona Bogu. Wtedy wykorzystaj to doświadczenie do pogłębienia swojej wiary i zjednoczenia się w miłości z Chrystusem w codziennej modlitwie.

Gdy osoba, w której się zakochałeś(-łaś), może być w przyszłości twoim mężem lub twoją żoną, to pamiętaj, że przed przyjęciem sakramentu małżeństwa wasza wzajemna miłość nie daje wam żadnego prawa do takiego wyrażania swoich uczuć, jakie jest zarezerwowane dla małżonków.

Tak więc chłopak zakochany w dziewczynie ma się zachowywać jak rycerz, broniąc jej przede wszystkim przed swoim egoizmem. Dziewczyna natomiast ma wymagać od swojego chłopaka szacunku do swego ciała, ażeby miał on świadomość, że jej ciało jest święte i należy do Chrystusa, a prawo do współżycia otrzymają dopiero w sakramencie małżeństwa.

Święty Paweł kieruje do nas żarliwy apel: „Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie: powstrzymywanie się od rozpusty, aby każdy umiał utrzymywać ciało własne w świętości i we czci, a nie w pożądliwej namiętności, jak to czynią nieznający Boga poganie. Nie powołał nas Bóg do nieczystości, ale do świętości. A więc kto [to] odrzuca, nie człowieka odrzuca, lecz Boga, który przecież daje wam swego Ducha Świętego” (1 Tes 4,3-5.7-8).

Ruch Czystych Serc

Jeżeli kochasz swojego chłopaka albo swą dziewczynę, to powierzaj to doświadczenie miłości Jezusowi w codziennej modlitwie, aby On waszą miłość oczyszczał, udoskonalał i czynił ją niezniszczalną.

Tylko ludzie czystego serca potrafią kochać. Czyste serce jest darem, który Jezus daje każdemu, kto Go o ten dar prosi. Droga, która prowadzi do czystości serca – pisał św. Jan Paweł II – „musi być drogą powściągania i opanowywania pożądań, i to już u samych początków, w sferze jeszcze czysto wewnętrznej” (Rzym, 3 grudnia 1980 r.).

Trzeba więc przylgnąć całym sercem do Chrystusa i poddać się Jego kuracji leczenia z uzależnień od różnego rodzaju grzechów. Człowiek o własnych siłach nie jest w stanie przezwyciężyć pożądliwości oczu, ciała ani podporządkować prawu miłości swoich uczuć i pragnień.

Pan Jezus zaprasza Cię do włączenia się do wspólnoty Ruchu Czystych Serc, abyś każdego dnia oddawał(a) Mu do leczenia swoje serce, poranione grzechami i zniewolone egoizmem. Odrzuć wszelki lęk i obawy i pójdź do spowiedzi; wyznaj Jezusowi wszystkie swoje grzechy, a po przyjęciu Go w Komunii św. oddaj Mu siebie, odmawiając Modlitwę zawierzenia Ruchu Czystych Serc.

Codziennie rano módl się słowami tej modlitwy, abyś pamiętał(a) o swoich zobowiązaniach i wcielał(a) je w życie. Nigdy się nie zniechęcaj i podnoś się z każdego upadku w spowiedzi.

Musisz uporządkować swój program dnia, w którym wyznaczysz sobie konkretny czas na modlitwę, pracę i na odpoczynek.

Jeżeli to jest możliwe, to każdego dnia przyjmuj Jezusa w Komunii św. i adoruj Go obecnego w Najświętszym Sakramencie, odmawiaj różaniec i Koronkę do miłosierdzia Bożego oraz czytaj Pismo św.

Z żelazną konsekwencją staraj się wypełniać swój program dnia, nie ulegając zniechęceniu. Wcześnie chodź spać i wcześnie wstawaj. Gorliwie pracuj i wypełniaj wszystkie swoje obowiązki. Wymagaj od siebie, systematycznie uprawiaj jakiś rodzaj sportu lub jakąś aktywność fizyczną na świeżym powietrzu. Nie marnuj cennego czasu na bezmyślne oglądanie telewizji i surfowanie po internecie. Nic nie osiągniesz w życiu bez samozaparcia i dyscypliny.

Tylko wtedy, gdy zaprosisz Jezusa, aby był twoim jedynym Panem i Królem, będzie On mógł leczyć twoje poranione serce i kształtować w tobie piękny charakter. Droga wiary, którą prowadzi nas Jezus, nie jest łatwa, ale za to – gdy się ją podejmuje codziennie – jest wręcz fascynująca. Tylko ona prowadzi do miłości, do pełni szczęścia w niebie.

Nigdy się nie zniechęcaj i nie poddawaj w walce z nieczystymi pokusami. Francesco Forgione (późniejszy św. ojciec Pio) w okresie dojrzewania, zwłaszcza w nocy, był dręczony przez nieczyste pokusy. Walczył z nimi, wzywając pomocy Matki Bożej, modląc się dopóty, dopóki one trwały, narzucając sobie różnego rodzaju umartwienia.

Warto wziąć sobie do serca radę o. Pio, którą dawał penitentom w konfesjonale: „Demon jest niczym pies na łańcuchu: poza zasięgiem łańcucha nie jest w stanie nikogo ugryźć. Dlatego lepiej zachować odległość. Jeśli zbytnio się zbliżysz, dosięgnie cię. Pamiętaj, demon zna do twej duszy tylko jedne drzwi: twą wolę. Nie ma innego, ukrytego, sekretnego wejścia”.

Codziennie podejmuj trud kroczenia drogą wiary, trzymając mocno za rękę Maryję i Jezusa. Miłość Jezusa jest bezbronna, ponieważ można ją odrzucić, zignorować i nią wzgardzić. Jednak Pan Jezus nigdy się nie obraża, tylko cierpiąc, cierpliwie czeka na otwarcie drzwi twojego serca.

Bezbronna miłość Jezusa staje się wszechmocna, gdy jest przyjęta z pokorą i wiarą – wtedy podnosi z największych upadków, rozrywa kajdany wszelkich zniewoleń i leczy najboleśniejsze rany. Nigdy nie jest za późno, aby powstać i przyjść do Jezusa. On zawsze czeka na Ciebie.

Pan Jezus mówi: „Czuję się sam zależny od twojej ufności; jeżeli ufność twoja będzie wielka, to hojność Moja nie będzie znać miary. Najboleśniej ranią Mnie grzechy nieufności. Im więcej zaufasz, tym więcej otrzymasz”.

Bądź współodpowiedzialny za ewangelizację swojego środowiska, naszej Ojczyzny i świata poprzez czasopismo „Trwajcie w miłości”. Dziel się z innymi skarbem wiary oraz doświadczeniem Bożego działania w Twoim życiu i prześlij do redakcji „Trwajcie w miłości” swoje świadectwo oraz informację o swoim wstąpieniu do RCS. Wtedy wpiszemy Cię do Księgi czystych serc i prześlemy specjalne błogosławieństwo.

Niech Jezus Chrystus napełni Cię miłością i pokojem. Z całego serca Ci błogosławimy, zapewniając o codziennej modlitwie w Twoich intencjach.

Z darem codziennej modlitwy
ks. Marcin Węcławski
ks. Janusz Molewski
ks. Andrzej Sotek
z zespołem redakcyjnym