Poznałam męża w Ruchu Czystych Serc

Małżeństwo, które poznało się na rekolekcjach Ruchu Czystych Serc

Znałam wartość czystości przedmałżeńskiej i wiedziałam, że tylko z mężczyzną podzielającym moje poglądy będę mogła dzielić przyszłość.

Świadectwo działania łaski Bożej w moim życiu pragnę rozpocząć od jednego z cennych dla mnie cytatów: „Miej ufność w Panu i postępuj dobrze, mieszkaj na ziemi i dochowuj wierności. Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca. Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał” (Ps 37,3-5).

Swojego męża Tomka poznałam 7 sierpnia 2017 r. na rekolekcjach Ruchu Czystych Serc w Gródku nad Dunajcem. Dokładnie rok później, w tym samym miejscu i w tych samych okolicznościach, zostałam jego narzeczoną, a teraz jestem szczęśliwą żoną i mamą, a przede wszystkim spełnioną kobietą.

Wychowałam się w wierzącej rodzinie, w której szczególnie mama troszczyła się o rozwój duchowy wszystkich domowników. Bardzo dużo nam tłumaczyła w kwestiach wiary, dbała o codzienną, wspólną modlitwę całej rodziny oraz o coniedzielną Eucharystię. Dzięki temu Pan Bóg od dziecka był ważny w moim życiu. W świadomą i bardzo bliską zażyłość z Bogiem weszłam jednak w okresie liceum, kiedy podjęłam naukę z dala od domu rodzinnego i musiałam się mocno usamodzielnić.

Odkąd pamiętam, marzyłam o byciu żoną i mamą. O dobrego i pobożnego męża zaczęłam się modlić wraz z rozpoczęciem studiów. Początkowo były to krótkie westchnienia, potem Nowenna pompejańska. Kilkukrotnie uczestniczyłam również w pieszych pielgrzymkach z Warszawy na Jasną Górę, podczas których powierzałam Bogu tę intencję.

W trakcie studiów działałam w duszpasterstwie akademickim. Cieszyłam się sympatią wśród kolegów, jednak gdy znajomość stawała się poważniejsza, zainteresowanie płci przeciwnej malało. Po uzyskaniu licencjatu na weselu znajomej usłyszałam o 30-dniowym nabożeństwie do Świętego Józefa oraz o liście, który można do niego napisać, powierzając mu szczególną intencję. Pamiętam, jak znajoma powiedziała mi, że ze Świętym Józefem trzeba rozmawiać konkretnie, jak z mężczyzną.

Koleżanki z mojego najbliższego otoczenia wyszły za mąż, a ja odczuwałam coraz większą samotność.

Wtedy też po raz pierwszy zaczęłam zadawać pytanie: „Panie Jezu, do czego mnie powołujesz?”.

W moim sercu było jednak wyraźne pragnienie założenia rodziny. Mimo że już wcześniej prosiłam Boga o dobrego męża, to w momencie rozeznania powołania moja modlitwa stała się jeszcze bardziej gorliwa.

Byłam gotowa na budowanie prawdziwej i czystej relacji z mężczyzną, której uwieńczeniem byłoby małżeństwo. Żyłam zasadami Ruchu Czystych Serc, dbałam o codzienne uczestnictwo w Eucharystii, częstą spowiedź, o modlitwę. Pracowałam nad sobą, czytałam wiele książek religijnych, słuchałam konferencji o relacjach damsko-męskich w duchu katolickim. Znałam wartość czystości przedmałżeńskiej i wiedziałam, że tylko z mężczyzną podzielającym moje poglądy będę mogła dzielić przyszłość.

Pewna moja znajoma z pielgrzymki stwierdziła kiedyś: „Ze swoimi wymaganiami na pewno nie znajdziesz męża. Tacy mężczyźni nie istnieją, więc licz się z tym, że będziesz sama”. Ja jednak mocno wierzyłam, że to, co mówi, jest nieprawdą.

Na początku lipca 2017 r. zaczęłam odmawiać 30-dniowe nabożeństwo do Świętego Józefa. Mocno wzięłam sobie do serca to, że intencja ma być konkretna, więc powiedziałam: „Proszę Cię, Święty Józefie, abym miała chłopaka, który zostanie moim mężem, do końca grudnia tego roku”. Jednocześnie napisałam list zaadresowany do Oblubieńca Maryi, w którym szczegółowo opisałam, jakiego chciałabym mieć męża.

W sierpniu pojechałam na swoje pierwsze rekolekcje Ruchu Czystych Serc do Gródka nad Dunajcem. W tamtym czasie przestałam myśleć o znalezieniu drugiej połówki. Pragnęłam spotkać się z Jezusem i w pełni poświęcić czas rekolekcji na wyciszenie się i modlitwę. Pamiętam nawet, jak się modliłam, aby żaden chłopak podczas rekolekcji nie zwrócił mojej uwagi. Z perspektywy czasu wspominam to z uśmiechem, bo Boży plan był inny…

Tomka zauważyłam w połowie rekolekcji na nocnej adoracji. Wywarło na mnie ogromne wrażenie, jak trwał w pełnym skupieniu przed Najświętszym Sakramentem. Klęczał w pierwszym rzędzie, wpatrzony w Jezusa; nic go nie rozpraszało. Dopiero po chwili się zorientowałam, że jest również bardzo przystojnym mężczyzną. Przyszła mi wtedy myśl, że chciałabym mieć takiego męża.

Od tej chwili, gdy go widziałam, zawierzałam to swoje zauroczenie Świętemu Józefowi. Sama jednak nie miałam odwagi nawiązać znajomości. Nie dowierzałam, gdy Tomek zagadnął mnie ostatniego dnia rekolekcji, tuż przed odjazdem do domu. Powiedział, że pierwszy raz mnie widzi. Od tego momentu mieliśmy kontakt internetowy i telefoniczny.

Z czasem coraz bardziej angażowałam się w naszą znajomość. Liczyłam się z tym, że rozwijanie naszej relacji nie będzie proste, ponieważ Tomek jest ze Śląska, a ja wówczas mieszkałam w Warszawie. Starałam się codziennie chodzić na Mszę św. i powierzałam tę sprawę Panu Jezusowi przez wstawiennictwo Świętego Józefa.

Pojawił się jednak moment kryzysowy. Zaczęłam odczuwać, że Tomek nie wykazuje dalszej inicjatywy i wygląda na to, że nie ma wobec mnie poważnych zamiarów. Mnie natomiast coraz bardziej zaczęło na nim zależeć, jak na nikim innym.

Pewnego dnia, pełna bólu i rozpaczy, modliłam się i pytałam Pana Jezusa wprost: „Dlaczego postawiłeś Tomka na mojej drodze?”. Przede mną leżało Pismo Święte. Otworzyłam je i się rozpłakałam.

Mój wzrok był utkwiony w psalmie 128: „Szczęśliwy każdy, kto boi się Pana, który chodzi jego drogami! Bo z pracy rąk swoich będziesz pożywał, będziesz szczęśliwy i dobrze ci będzie. Małżonka twoja jak płodny szczep winny we wnętrzu twojego domu. Synowie twoi jak sadzonki oliwki dokoła twojego stołu. Oto takie błogosławieństwo dla męża, który boi się Pana”.

Słyszałam bardzo wyraźnie w sercu, jak Bóg mówi do mnie właśnie słowami tego psalmu. W tej samej chwili ogarnęło mnie ogromne ciepło i pokój serca. Otrzymałam łaskę bezgranicznego zaufania Bogu i miałam pewność, że On to prowadzi. W krótkim czasie Tomek mocno zaczął zabiegać o kontakt ze mną.

Dwa miesiące po rekolekcjach zobaczyliśmy się po raz kolejny. Odbywał się wtedy Różaniec do Granic, więc swoje spotkanie rozpoczęliśmy od czuwania modlitewnego w jednym z warszawskich kościołów. Wiedziałam, że zbieżność naszego spotkania z tym wydarzeniem nie jest przypadkowa, gdyż Matka Boża również była moją Powierniczką.

Niedługo później członkowie Ruchu Czystych Serc zorganizowali wydarzenie modlitewne, które polegało na odmawianiu Nowenny pompejańskiej o cechy dobrego małżonka. Zachęciłam do podjęcia tej modlitwy Tomka i zaproponowałam, że jeden różaniec możemy odmawiać wspólnie przez telefon. Zgodził się. Nie wiedziałam, że walczył on jeszcze wówczas z pornografią i masturbacją.

Kolejny raz spotkaliśmy się w grudniu na Adwentowych Dniach Skupienia Ruchu Czystych Serc w Częstochowie. Wtedy podjęliśmy decyzję, że chcemy być razem. Do dziś z wielkim wzruszeniem wspominam słowa swojego ukochanego, które wtedy do mnie powiedział: „Żeby być z tobą, Matka Boża raz na zawsze uwolniła mnie z grzechu nieczystości. Od początku wiedziałem, że nie mogę cię tym zranić. W połowie Nowenny pompejańskiej, którą się razem modliliśmy, wszelkie pokusy całkowicie odeszły”.

Będąc parą, postanowiliśmy codziennie modlić się na różańcu w obronie czystości, a Maryję obraliśmy jako swoją Strażniczkę. Bardzo często chodziliśmy na Eucharystię i korzystaliśmy z sakramentu pokuty. Jeździliśmy wspólnie na rekolekcje, aby dbać o swój rozwój duchowy. Z racji dzielących nas kilometrów rozwijaliśmy relację w głównej mierze na odległość. Pomimo tęsknoty dostrzegaliśmy w tym błogosławieństwo, gdyż mogliśmy doświadczyć głębokich i pięknych rozmów, a nie tylko skupiać się na bliskości fizycznej.

W krótkim czasie zorientowałam się, że Święty Józef dokładnie wysłuchał mojej modlitwy, natomiast słowo Pana Jezusa dane mi w psalmie 128 nadal się wypełnia.

Wielkim darem dla nas było to, że oboje byliśmy dla siebie „pierwsi”. Nigdy wcześniej nie miałam chłopaka. Moim marzeniem było, żeby to był ten jeden jedyny – i tak się stało. Dla Tomka również byłam jego pierwszą dziewczyną. Dzięki temu dostrzegaliśmy niezwykłą wartość w każdym okazanym sobie po raz pierwszy geście czułości.

Pobraliśmy się 26 października 2019 r., w pięknym miesiącu różańcowym. Termin wybrała nam sama Matka Boża! To był najszczęśliwszy dzień w naszym życiu. W dniu ślubu ofiarowaliśmy sobie najpiękniejszy prezent, jakim jest czystość. Owocem naszej małżeńskiej miłości jest synek Józef na cześć Świętego Józefa.

Jestem bardzo wdzięczna Świętemu Józefowi, że za Jego wstawiennictwem mam tak kochającego męża. Każdemu z całego serca polecam modlić się za pośrednictwem tego wielkiego Orędownika.

Jako małżeństwo bezustannie otaczamy wielką czcią Świętą Rodzinę, a modlitwa różańcowa towarzyszy nam niemalże każdego dnia już od kilku lat. Oboje wychwalamy Boga za to, że tak cudownie połączył nasze drogi właśnie w Ruchu Czystych Serc.

Natalia