Duchowa więź św. Faustyny i św. Jana Pawła II

Co łączy św. Jana Pawła II i św. s. Faustynę?

Kiedy św. Faustyna umierała w Łagiewnikach, 18-letni Karol Wojtyła przeprowadził się do Krakowa i zamieszkał w odległości 5 km od klasztoru sióstr. W roku, w którym przypadło 100-lecie urodzin Apostołki Bożego Miłosierdzia, św. Jan Paweł II umierał w Rzymie. Tych dwoje wielkich świętych z Polski łączyło jednak znacznie więcej niż zbieżność kilku dat.

Misja: głosić miłosierdzie Boże

„To jest twój urząd i twoje zadanie w całym twym życiu, abyś dawała duszom poznać Moje wielkie miłosierdzie, jakie mam dla nich, i zachęcała je do ufności w przepaść Mojego miłosierdzia” (Dz. 1567) – przypomniał s. Faustynie Kowalskiej kilka miesięcy przed jej śmiercią Pan Jezus.

Bóg przygotowywał siostrę do tej misji, obdarowując ją wielką łaską obcowania z sobą podczas ponad 80 objawień, jakie miały miejsce w ciągu 33-letniego życia św. Faustyny. Zapiski z tych niezwykłych spotkań odnajdziemy na kartach Dzienniczka.

Czytając napisany prostym językiem zeszyt świętej, zauważymy bez trudu, że wśród słów, jakie zanotowała sekretarka Pana Jezusa, najczęściej pojawiało się „miłosierdzie”. O nim to właśnie mówił ukazujący się Bóg, a wysławianie i głoszenie miłosierdzia Bożego stało się dla polskiej zakonnicy życiową misją.

„Dziś wysyłam ciebie do całej ludzkości z Moim miłosierdziem. Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając ją do swego miłosiernego Serca” (Dz. 1588).

Siostra Faustyna wzięła sobie do serca słowa Pana Jezusa i robiła wszystko, co było w jej mocy, by orędzie o Bożym miłosierdziu dotarło do jak największej rzeszy ludzi. Wielkim wsparciem byli dla niej spowiednicy: o. Józef Andrasz SJ, a przede wszystkim bł. ks. Michał Sopoćko, którzy do końca życia wbrew wszelkim przeciwnościom zewnętrznym i wewnętrznym pozostali niestrudzonymi promotorami przesłania o miłosiernej miłości Pana Boga. Ale i ich wysiłki poszłyby na marne, gdyby opatrzność Boża nie postawiła na arenie papieża Jana Pawła II, wcześniejszego arcybiskupa krakowskiego.

To on, jeszcze przed wstąpieniem do seminarium, pracując fizycznie w czasie wojny w zakładzie Solvay, nawiedzał położony nieopodal klasztor Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Łagiewnikach, gdzie w 1938 r. zmarła s. Faustyna.

Później, poznawszy, dzięki pośrednictwu swojego przyjaciela ks. Andrzeja Deskura, orędzie o Bożym miłosierdziu przekazanym mistyczce, kilkakrotnie głosił kazania w trzecią niedzielę miesiąca na nabożeństwie ku czci Bożego miłosierdzia w Łagiewnikach.

Arcybiskupowi Karolowi Wojtyle zawdzięczamy rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego s. Faustyny oraz dołożenie starań o uznanie jej objawień za nadprzyrodzone. W trudnym okresie zamieszania wokół objawień s. Faustyny i Dzienniczka metropolita krakowski zlecił zbadanie jej pism dogmatykowi ks. prof. Ignacemu Różyckiemu, który w 500-stronnicowej analizie wykazał zgodność zapisków mistyczki z nauką Kościoła.

Karol Wojtyła był orędownikiem „sprawy s. Faustyny” nie tylko w Krakowie. Misję zapalenia całego świata przesłaniem o miłosiernej miłości Boga kontynuował z wielką mocą jako papież.

Był bowiem przekonany, że orędzie o Bożym miłosierdziu musi dotrzeć na krańce świata, dlatego – jak wyznał kilka miesięcy przed śmiercią – „Powołany na Stolicę Piotrową czułem szczególną potrzebę przekazania tych rodzimych doświadczeń, które z pewnością należą do skarbca Kościoła powszechnego” (Pamięć i tożsamość, s. 14).

O zaangażowaniu św. Jana Pawła II w głoszenie Bożego miłosierdzia świadczą fakty: poświęcenie tej tematyce swej drugiej encykliki, Dives in misericordia ([Bóg] bogaty w miłosierdzie), beatyfikacja i kanonizacja s. Faustyny, ustanowienie święta Miłosierdzia Bożego na cały Kościół, poświęcenie bazyliki Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach i zawierzenie tam świata Bożemu miłosierdziu.

„Serce Moje jest miłosierdziem samym”

Dlaczego zarówno św. Faustyna oraz św. Jan Paweł II, jak i bardzo wiele innych osób poświęciło się dziełu głoszenia prawdy o Bożym miłosierdziu? Każdy, kto przeczytał choćby fragmenty Dzienniczka polskiej mistyczki, nie może nie zachwycić się prawdą wiary chrześcijańskiej o niezwykłej miłości Boga do grzesznego człowieka i nie pragnąć przekazać ją innym.

Wyrażone w bezpośrednim dialogu z pokorną zakonnicą słowa Pana Jezusa nie pozostawiają bowiem czytelnika obojętnym: „Wiedz, córko Moja, że Serce Moje jest miłosierdziem samym. Z tego morza miłosierdzia rozlewają się łaski na świat cały. Żadna dusza, która się do Mnie zbliżyła, nie odeszła bez pociech. Wszelka nędza tonie [w] Moim miłosierdziu, a wszelka łaska tryska z tego źródła – zbawcza i uświęcająca” (Dz. 1777).

„Powiedz zbolałej ludzkości, niech się przytuli do miłosiernego Serca Mojego, a Ja ich napełnię pokojem” (Dz. 1047).

Pan Jezus zwraca się szczególnie do tych, którzy doświadczyli tak wiele zła w sobie i wokół siebie, że stracili nadzieję na ocalenie. To ich właśnie zachęca, żeby nie bali się podnieść wzroku na miłosiernego Ojca. Bóg bowiem – podobnie jak w ewangelicznej przypowieści o marnotrawnym synu – czeka na grzeszników z wyciągniętymi ramionami. On i tylko On ma moc, by pokonać wszelkie zło, jakie mieszka w grzesznej duszy, tak jak miał moc pokonać śmierć, grzech i szatana.

„Serce Moje jest przepełnione miłosierdziem wielkim dla dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. Oby mogły zrozumieć, że Ja jestem dla nich Ojcem najlepszym, że dla nich wypłynęła z Serca Mojego krew i woda, jako z krynicy przepełnionej miłosierdziem; dla nich mieszkam w tabernakulum jako Król miłosierdzia” (Dz. 367).

Pismo Święte, Eucharystia, spowiedź

Święty Jan Paweł II nauczał, że w doświadczeniu Bożego miłosierdzia „ogromne znaczenie ma […] stałe rozważanie słowa Bożego, a nade wszystko świadome i dojrzałe uczestnictwo w Eucharystii oraz w sakramencie pokuty i pojednania” (Dives in misericordia, 13).

Czytając Pismo Święte, zarówno Stary, jak i Nowy Testament, poznajemy oblicza Bożego miłosierdzia, które wyraża się w czułej, a jednocześnie wiernej miłości do człowieka.

„Pełnia tej miłości – tłumaczył Ojciec Święty – objawiła się w ofierze Krzyża. Nikt bowiem nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (por. J 15,13). Taka jest miara miłosiernej miłości! Taka jest miara miłosierdzia Bożego!” (Kraków, 18 sierpnia 2002 r.).

W pamiątce odkupieńczej śmierci Pana Jezusa uczestniczymy w czasie każdej Eucharystii. Bardzo ważny jest udział we Mszy św. i przyjmowanie Pana Jezusa w Komunii św.

Ze św. Faustyną Zbawiciel dzielił się smutkiem związanym z gardzeniem tym wielkim darem przez wiele osób: „Ach, jak Mnie boli, że dusze tak mało się łączą ze Mną w Komunii św. Czekam na dusze, a one są dla Mnie obojętne. Kocham je tak czule i szczerze, a one Mi nie dowierzają. Chcę je obsypać łaskami – one przyjąć ich nie chcą. Obchodzą się ze Mną jak [z] czymś martwym, a przecież mam Serce pełne miłości i miłosierdzia” (Dz. 1447).

Licznych łask Pan Jezus udziela również w czasie sakramentu pojednania. W Dzienniczku znajdujemy wiele fragmentów odnoszących się do spowiedzi.

Dominuje w nich zachęta, by niezależnie od ilości i wagi grzechów nie bać się przystąpić do sakramentu pokuty: „Ja sam w konfesjonale czekam na ciebie”, „[pragnę] zlać na duszę twoją hojność swej łaski”, „mów duszom grzesznym, aby się nie bały zbliżyć do Mnie, mów o Moim wielkim miłosierdziu«” (Dz. 1396).

Ufność i miłość bliźniego

Święta Faustyna wiedziała, że ze względu na hojność darów, jakimi Pan Jezus obdarza człowieka otwierającego się na Bożą miłość, Jego Serce można porównać do niewyczerpalnego źródła. Funkcję naczyń, którymi czerpie się ze zdrojów miłosierdzia, pełnią m.in. formy kultu, jakie przekazał ludziom objawiający się polskiej zakonnicy Chrystus. Są nimi: obraz Jezusa Miłosiernego, Święto Miłosierdzia, Koronka do miłosierdzia Bożego oraz godzina miłosierdzia.

Z tymi czterema formami pobożności, podejmowanymi w chrześcijańskim duchu ufności i miłosierdzia bliźniego, związane są obietnice wielkich łask: „Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma. Wielką Mi są pociechą dusze o bezgranicznej ufności, bo w takie dusze przelewam wszystkie skarby swych łask. Cieszę się, że żądają wiele, bo Moim pragnieniem jest dawać wiele, i to bardzo wiele. Smucę się natomiast, jeżeli dusze żądają mało, zacieśniają swe serca” (Dz. 1578).

Siostra Faustyna jako pierwsza doświadczyła licznych łask, wypraszając Boże miłosierdzie dla wszystkich potrzebujących, począwszy od osób będących w pokusie popełnienia grzechu ciężkiego, poprzez konających, do dusz cierpiących w czyśćcu.

Pan Jezus nie pozostawił bowiem żadnych wątpliwości co do tego, że bycie świadkiem miłosierdzia zobowiązuje do okazywania go innym: „Córko Moja, jeżeli przez ciebie żądam od ludzi czci dla Mojego miłosierdzia, to ty powinnaś się pierwsza odznaczać tą ufnością w miłosierdzie Moje. Żądam od ciebie uczynków miłosierdzia, które mają wypływać z miłości ku Mnie. Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie bliźnim, nie możesz się od tego usunąć ani wymówić” (Dz. 742).

Miłosierdzie – zgodnie ze wskazówkami Chrystusa – winno wyrażać się w czynie, słowie i modlitwie. W Dzienniczku – niczym w księdze życia św. Faustyny – czytamy o podejmowanych przez nią aktach miłości bliźniego. Święta pokazała swoim życiem, że nie chodzi o spektakularne dzieła, przekraczające ludzkie kompetencje, lecz o podejmowanie codziennych obowiązków z miłością.

„Jezu, dajesz mi poznać i rozumieć, na czym polega wielkość duszy: nie na czynach wielkich, ale na wielkiej miłości. Miłość ma wartość i ona nadaje wielkość czynom naszym; chociaż uczynki nasze są drobne i pospolite same z siebie, to wskutek miłości stają się wielkie i potężne przed Bogiem – wskutek miłości” (Dz. 889).

W tym właśnie duchu prosta zakonnica dochodziła do bram świętości, pełniąc zwykłe obowiązki kucharki, ogrodniczki i furtianki w domach zgromadzenia w Krakowie-Łagiewnikach, Płocku, Wilnie i Warszawie. Ćwiczyła się przy tym w trzech cnotach, które – jak przekazała jej Matka Boża – są Bogu najdroższe: w pokorze, czystości i miłości Boga (por. Dz. 1415).

Z apelem o bycie świadkiem Bożego miłosierdzia zwrócił się do Polaków św. Jan Paweł II podczas swej ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny w 2002 r., odbywającej się pod hasłem „Bóg bogaty w miłosierdzie”.

W czasie homilii na krakowskich Błoniach, wobec zgromadzonych dwóch milionów wiernych, Papież przekazywał słowa, które można uznać za jego duchowy testament: „Obyśmy […] odkrywali coraz pełniej tajemnicę miłosierdzia Bożego i żyli nią na co dzień! W obliczu współczesnych form ubóstwa, których, jak wiem, nie brakuje w naszym kraju, potrzebna jest dziś – jak to określiłem w liście Novo millennio ineunte – »wyobraźnia miłosierdzia« w duchu solidarności z bliźnimi, dzięki której pomoc będzie »świadectwem braterskiej wspólnoty dóbr«. Niech tej »wyobraźni« nie zabraknie mieszkańcom Krakowa i całej naszej Ojczyzny. Niech wyznacza duszpasterski program Kościoła w Polsce. Niech orędzie o Bożym miłosierdziu zawsze znajduje odbicie w dziełach miłosierdzia ludzi”.

Trzy lata po ostatniej papieskiej pielgrzymce do Polski zakończył się ziemski bieg życia św. Jana Pawła II. Pan Bóg wezwał go do siebie 2 kwietnia 2005 r. – w wieczór, w którym w liturgii Kościoła celebrowano wigilię święta Miłosierdzia Bożego. Zarówno beatyfikacja, jak i kanonizacja Ojca Świętego odbyła się w Niedzielę Miłosierdzia Bożego (2011 r. i 2014 r.), stawiając niejako pieczęć na życiu Jana Pawła II jako wielkiego świadka Bożego miłosierdzia.

„Miłosierdzie Pańskie wyśpiewywać na wieki będę”

Święta Faustyna i św. Jan Paweł II nigdy nie spotkali się w czasie swego ziemskiego życia. Mistyczka 23 marca 1937 r. miała jednak wizję, w której widziała kanonizującego ją Ojca Świętego: „Nagle zalała mnie obecność Boża i ujrzałam się naraz w Rzymie w kaplicy Ojca Świętego, i równocześnie byłam w kaplicy naszej, a uroczystość Ojca Świętego i całego Kościoła była ściśle złączona z naszą kaplicą i w szczególny sposób z naszym Zgromadzeniem, i równocześnie wzięłam udział w uroczystości w Rzymie i u nas. […] Ta sama uroczystość była w Rzymie w pięknej świątyni i Ojciec Święty z całym duchowieństwem obchodził tę uroczystość” (Dz. 1044).

Wizja ta zrealizowała się 30 kwietnia 2000 r. podczas uroczystości kanonizacji św. Faustyny, kiedy to dzięki połączeniom satelitarnym i przekazywaniem obrazów możliwy był pomost między Rzymem a Krakowem. Ojcem Świętym, którego 63 lata wcześniej w sposób mistyczny widziała św. Faustyna, był jej rodak Karol Wojtyła.

Wierzymy, że dziś tych oboje wielkich świętych razem wielbi niezgłębione miłosierdzie Boże, zgodnie z obietnicą Pana Jezusa: „Wszystko, co istnieje, wyszło z wnętrzności miłosierdzia Mego. Każda dusza w stosunku do Mnie rozważać będzie przez wieczność całą miłość i miłosierdzie Moje” (Dz. 699).