Jak rozeznawać wolę Bożą?

Człowiek stojący przed labiryntem

Na to kluczowe pytanie pomaga nam odpowiedzieć mistrzyni życia duchowego – św. Faustyna.

Święta Faustyna przez całe życie starała się wiernie wypełniać wolę Bożą. Poznając bliżej tę jedną z największych świętych, można zachwycić się jej umiłowaniem woli Bożej oraz doskonałym, wręcz drobiazgowym jej wypełnianiem. Gdy patrzy się na życie zakonne siostry Faustyny, uderza jej niezwykła pokora i przyjmowanie bez zastrzeżeń wszystkich decyzji przełożonych. W czasie jej stosunkowo krótkiego, bo trwającego zaledwie 13 lat, życia w klasztorze bardzo często przełożeni mistyczki podejmowali decyzję o zmianie miejsca jej pobytu. Gdy trzeba było gdzieś posłać jakąś zakonnicę, to często wybór padał właśnie na św. Faustynę. Przełożeni bowiem wiedzieli, że siostra ta przyjmie taką decyzję bez żadnych obiekcji. Również i rozmaite cierpienia fizyczne, psychiczne i duchowe, które stały się udziałem sekretarki Bożego miłosierdzia, były przez nią akceptowane jako Boży dopust i wyraz woli Pana Boga. Wszystkie te doświadczenia św. Faustyna przyjmowała w duchu pokory, odczytując je jako wolę Bożą i poddając się jej.

Pan Jezus skierował takie słowa do św. Faustyny: „Córko Moja, największą oddajesz Mi chwałę przez cierpliwe poddawanie się woli Mojej, a sobie skarbisz tak wielką zasługę, że ani postami, ani żadnymi umartwieniami nie osiągnęłabyś tego. Wiedz o tym, córko Moja, że jeżeli wolę swoją poddajesz pod wolę Moją, ściągasz na siebie wielkie upodobanie Moje; ta ofiara jest Mi miła i pełna słodkości, w niej sobie podobam, ona ma moc” (Dz. 904).

Poznawanie woli Bożej

Aby móc dobrze wypełniać wolę Bożą, wpierw trzeba ją rozeznać. Ścieżką duchowego poznania woli Bożej jest światło Ducha Świętego, które jest owocem między innymi modlitwy. Doskonale obrazuje to pewien epizod z początku drogi zakonnej św. Faustyny: „Wiele […] rzeczy […] [przemawiało mi] do duszy, żeby wstąpić do zakonu więcej ściślejszego. Myśl ta bardzo się utrwaliła w duszy, ale jednak nie było w tym woli Bożej. Jednak myśl, czyli pokusa, wzmagała się coraz więcej […]. Prosiłam Jezusa o światło w tej sprawie […]. Weszłam do celi pełna udręki […]. Rzuciłam się na ziemię i zaczęłam się gorąco modlić o poznanie woli Bożej. […] Po chwili jasno się zrobiło w mojej celi i ujrzałam na firance oblicze Pana Jezusa bolesne bardzo. Żywe rany na całym obliczu i duże łzy spadały na kapę mojego łóżka.

Nie wiedząc, co to wszystko ma znaczyć, zapytałam Jezusa: Jezu, kto Ci wyrządził taką boleść? – A Jezus odpowiedział, że: ty Mi wyrządzisz taką boleść, jeżeli wystąpisz z tego Zakonu. Tu cię wezwałem, a nie gdzie indziej, i przygotowałem wiele łask dla ciebie. Przeprosiłam Pana Jezusa i zmieniłam natychmiast powzięte postanowienie. Na drugi dzień była nasza spowiedź. Opowiedziałam wszystko, co zaszło w duszy mojej, a spowiednik mi odpowiedział, że jest w tym wyraźna wola Boża, że mam zostać w tym Zgromadzeniu, i nie wolno mi ani nawet myśleć o innym zakonie. Od tej chwili czuję się zawsze szczęśliwa i zadowolona” (Dz. 19).

Wolę Bożą św. Faustyna rozeznawała nie tylko na modlitwie, ale odczytywała ją także w decyzjach swoich przełożonych, w nakazach swoich kierowników duchowych i we wskazówkach spowiedników.

Pan Jezus powiedział jej: „Największe dzieła w oczach Moich są bez znaczenia, jeżeli są samowolne; a często są niezgodne z wolą Moją i zasługują raczej na karę, a nie na nagrodę. I znowuż najdrobniejszy czyn twój z pozwoleniem spowiednika jest miły oczom Moim i jest Mi niezmiernie drogi” (Dz. 639).

Pan Jezus nieraz pokazywał św. Faustynie, jak ważne w wypełnianiu woli Bożej jest posłuszeństwo. Niezrozumiałe z ludzkiego punktu widzenia decyzje przełożonych czy nakazy spowiednika zakonnica przyjmowała jako wyraz woli Bożej: „Dziś lekarz zdecydował, że mam nie chodzić na Mszę Świętą, tylko do Komunii św.; gorąco pragnęłam być na Mszy Świętej, jednak spowiednik zgodnie z lekarzem powiedział, aby być posłuszną.

– Wolą Bożą jest, aby siostra była zdrowa, i nie wolno siostrze się w niczym umartwiać, niech siostra będzie posłuszna, a Bóg siostrze to wynagrodzi. Czułam, że te słowa spowiednika to są słowa Pana Jezusa, i chociaż mi żal było opuszczać Mszy Świętej, gdyż mi Bóg udzielał łaski, że mogłam widzieć małe Dziecię Jezus, ale jednak posłuszeństwo przekładam ponad wszystko. Pogrążyłam się w modlitwie i odprawiłam pokutę.

– Wtem nagle ujrzałam Pana, który mi rzekł: Córko Moja, wiedz, że większą chwałę oddajesz Mi przez jeden akt posłuszeństwa niżeli przez długie modlitwy i umartwienia. O, jak dobrze jest żyć pod posłuszeństwem, żyć w świadomości, że wszystko, co czynię, jest miłe Bogu” (Dz. 894).

Pan Bóg przemawia do nas w różnoraki sposób. Objawia nam swoją wolę przez wydarzenia i znaki. Często też stawia na naszej drodze konkretne osoby, które, będąc blisko Boga, mogą nam pomóc rozpoznać głos Boga. Wolą Bożą jest, by człowiek zachowywał Dekalog, wypełniał obowiązki stanu oraz poddawał się rozpoznanym natchnieniom Ducha Świętego.

Wolą Bożą jest również czystość intencji, z jaką podejmujemy się jakiegoś czynu: „Zrozumiałam w pewnej chwili, jak bardzo się nie podoba Bogu czyn, chociażby był najchwalebniejszy, ale nie mający pieczęci czystej intencji; takie czyny pobudzają Boga raczej do kary, a nie do nagrody” (Dz. 484).

Pan Bóg pragnie, abyśmy wzrastali w świętości w określonych warunkach czasoprzestrzeni, do których nas przeznaczył, nie zaś w sytuacjach wyimaginowanych w naszych pragnieniach i skrojonych na naszą modłę.

Wola Boża ma na celu wyłącznie dobro człowieka w perspektywie wieczności i dlatego czasem mija się z naszymi emocjami i oczekiwaniami: „Myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi” (Iz 55,8-9).

Trzy stopnie pełnienia woli Bożej

Pan Jezus przez usta spowiednika pouczał św. Faustynę, w jaki sposób coraz doskonalej wypełniać wolę Bożą. Pewnego dnia, gdy zakonnica miała przystąpić do spowiedzi, usłyszała słowa Pana Jezusa: „Pragnę, abyś żyła wolą Moją w najtajniejszych głębiach swej duszy” (Dz. 443).

W czasie sakramentu pokuty z ust ks. Michała Sopoćki usłyszała zaś, że „są trzy stopnie pełnienia woli Bożej: pierwszy jest ten, kiedy dusza pełni wszystko to, co jest na zewnątrz zawarte przez nakazy i ustawy; drugi stopień jest ten, kiedy dusza idzie za natchnieniami wewnętrznymi i pełni je; trzeci stopień jest ten, że dusza, zdana na wolę Bożą, pozostawia Bogu swobodę rozporządzania sobą i Bóg czyni z nią, co Jemu się podoba, jest narzędziem uległym w Jego ręku” (Dz. 444).

Pan Jezus w przeróżny sposób ćwiczył św. Faustynę, by na co dzień rezygnowała ze swojej woli oraz kształtowała w sobie postawę posłuszeństwa i dziecięctwa Bożego. W ten sposób Pan Jezus pragnął, aby zakonnica osiągnęła trzeci stopień pełnienia woli Bożej – by zdała się całkowicie na Jego wolę i pozwoliła Mu czynić, co Jemu się podoba. Taka postawa człowieka pozwala Bogu zjednoczyć się z Nim w doskonalszy i ściślejszy sposób.

Siostra Faustyna pisała: „Dziś otrzymałam pomarańcze; kiedy odeszła siostra, pomyślałam sobie: zamiast umartwiać się i pokutować w świętym Poście, to mam jeść pomarańczki? Przecież już mi trochę lepiej [na zdrowiu – przyp. red.]. – Wtem usłyszałam głos w duszy: Córko Moja, więcej Mi się podobasz, jeżeli z posłuszeństwa i z miłości ku Mnie jesz pomarańcze, aniżelibyś z własnej woli pościła i umartwiała się. Dusza, która Mnie bardzo kocha, musi, powinna żyć wolą Moją. Ja znam serce twoje, że ono się niczym nie zadowoli, jedynie miłością Moją” (Dz. 1023).

Poddawanie swoich pragnień woli Bożej i wierne jej wypełnianie jest źródłem wielkiego błogosławieństwa dla człowieka. Ofiara ta ma moc i sprawia, że dusza bardzo szybko osiąga szczyty życia duchowego oraz dochodzi do zażyłości w relacji z Bogiem szybciej niż przez długie modlitwy, posty i umartwienia.

„Córko Moja, rozkoszą Moją jest łączyć się z tobą; największą chwałę oddajesz Mi, kiedy się poddajesz woli Mojej, a na siebie ściągasz przez to morze błogosławieństwa. Nie miałbym w tobie szczególniejszego upodobania, gdybyś nie żyła wolą Moją” (Dz. 954).

Ważne są intencje zgodne z wolą Bożą

Po śmierci będziemy sądzeni z miłości – czystej i bezinteresownej – oraz z tego, na ile udało się nam wypełnić wolę Bożą. Dla Pana Boga będą się wówczas liczyły nie tylko nasze czyny, ale także intencje, które im przyświecały. Oby były to same dobre, czyste i bezinteresowne intencje – zgodne z wolą Bożą. Dla Pana Boga będzie wtedy ważny stopień naszej dojrzałości do prawdziwej miłości otwartej na współpracę z wolą Bożą. Prawdziwa miłość względem Boga objawia się bowiem właśnie w gorliwym wypełnianiu woli Bożej.

Gdy przed Dniem Zadusznym 1935 r. św. Faustyna poszła na cmentarz, opisała następujący dialog ze zmarłymi: „Jeżeli czego żądacie, duszyczki, chętnie wam zadośćuczynię”. W odpowiedzi usłyszała: „Spełnij wolę Bożą. My o tyle jesteśmy szczęśliwe, o ile spełniłyśmy wolę Bożą” (Dz. 518; por. Dz. 515).

Kiedy indziej zaś wyznała: „Pan Jezus dał mi poznać, jak bardzo Mu jest miła dusza, która żyje wolą Bożą, przez to oddaje Bogu największą chwałę” (Dz. 821).

Naszą ojczyzną jest niebo, jednakże „nim pójdziemy do ojczyzny, musimy spełnić wolę Bożą na ziemi, to jest – muszą się w nas dokonać próby i walki [duchowe – przyp. red.]” (Dz. 897).