Niezwykła pielgrzymka Alego

To niesamowite, jak często nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, jak wielki dar otrzymaliśmy, rodząc się i wychowując w chrześcijańskiej rodzinie. Uważamy to za zupełnie naturalne, a przecież miliardy ludzi na całym świecie nie doświadczyły tej łaski!

Spośród nich obecnie aż 1,5 miliarda stanowią muzułmanie, zniewoleni przez totalitarny system islamu. Jednym z nich był Ali z Turcji, do momentu gdy odbył niezwykłą pielgrzymkę do Mekki…

Ali urodził się w ubogiej tureckiej wsi, w 100 procentach muzułmańskiej. Od dziecka zajmował się wypasem owiec. Nieraz obrywało mu się od matki za to, że zamiast ich pilnować wolał kontemplować otaczającą go przyrodę. Szczególne piękno widział w kwiatach, wyciągających swe główki do nieba. Wraz z nimi sam często spoglądał w górę, szukając Boga, który byłby mu bliski, a nie daleki i srogi, jak Allah, którego znał – najlepszy spośród knujących podstępy (sura 3,54). W takich chwilach Ali zwracał się do Boga własnymi słowami, opowiadając Mu o swoich problemach i troskach. Niebo jednak niejako milczało…

Rodzina ciężko pracowała, by przeżyć, i nikt nie przejmował się problemami dorastającego chłopaka. Ali zdobył dobry fach – był murarzem i tynkarzem, ale swoje problemy topił w alkoholu, pomimo tego, że Koran wyraźnie piętnuje picie alkoholu… za życia (sura 5,90). Po śmierci w muzułmańskim raju mają płynąć strumyki wina dla „wiernych” (sury: 47,15 i 83,25). Bóg, którego Ali znał, jawił mu się przez pryzmat islamu jako ten, który wznieca wrogość, zawiść, zwodzi ludzkość i posyła szatanów przeciw niewiernym (sury: 5,14.64.91; 19,83), a nie jako miłujący Ojciec, który szuka grzesznika (Ez 18,23; Łk 15,20-24).

Po pewnym czasie Ali ożenił się i został ojcem dwójki dzieci. Szybko z życia swojej rodziny uczynił piekło, a sąsiedzi znali go jako awanturnika i pijaka. Nie będąc w stanie zapanować nad swoim stanem, Ali często wyjeżdżał z domu na miesiące, a nawet lata, pracując w Stambule. Tam zawsze znajdował dobrą pracę. Doskwierała mu jednak samotność, którą topił w alkoholu…

Wyjazd do Arabii Saudyjskiej

„Po pracy chodziłem z kolegami do barów. Siedząc do późna w nocy w jednym z nich, wdałem się w szczerą rozmowę z barmanem. Ten, słysząc moją historię, poradził mi, bym wyjechał do pracy do Arabii Saudyjskiej. »Tam alkohol jest całkowicie zakazany i na pewno nie będziesz w stanie go dostać« – przekonywał. Byłem zdesperowany i postanowiłem wyjechać. W Turcji zarabiałem bardzo dobrze, ale tylko w Arabii Saudyjskiej widziałem szansę na wyjście z alkoholizmu”.

Po przylocie do Arabii Ali znalazł dość szybko miejsce, gdzie mógł nabyć alkohol… Popijał go w ukryciu, ryzykując teraz nie tylko swą karierę zawodową, ale i bolesną karę chłosty w wypadku, gdyby przyłapano go na gorącym uczynku. Arabia Saudyjska to serce islamu i najgorszy reżim rządzący się prawem szariatu, w myśl którego za picie alkoholu jest przewidziana kara chłosty. Widząc zmagania Alego, przyjaciele poradzili mu, by pojechał z nimi do Mekki. „Tam Allah na pewno ci pomoże” – zapewniali. Poza tym mógł on w ten sposób zrealizować religijny nakaz islamu. Przez taki dobry czyn jak pielgrzymka na pewno „zarobi” nieco łaski u Allaha…

„Wieczorem dotarliśmy do Ka’by (sanktuarium w Mekce) na modlitwę. Po niej, ubrani w specjalne białe szaty (ihram), poszliśmy spać do jednego z pielgrzymich namiotów. Było tak gorąco, że nie mogłem zasnąć. Wyszedłem na zewnątrz i położyłem się przy namiocie. Kiedy tak leżałem, zacząłem wspominać swoje dzieciństwo… Leżąc tak, z głębi serca zacząłem się modlić: »Boże, jak mogę do Ciebie dojść? Nie wiem, jak to uczynić, ale wiem, że tam jesteś. Modlę się do Ciebie z całego serca: objaw mi siebie. Wybaw mnie ze zniewolenia alkoholem. Chcę, żebyś mnie wybawił!«. Potem zmęczony zapadłem w głęboki sen…”.

„Należysz do mnie”

Podczas snu Ali zobaczył mężczyznę ubranego w białą szatę. „Podchodząc do mnie, powiedział: »Należysz do mnie«. Nie wiem jak, ale zdałem sobie sprawę, że to Jezus. Zaskoczony odpowiedziałem: »Wiem, kim jesteś. Ty jesteś Jezus«. »Przybywam, by zabrać cię ze sobą« – odpowiedział. »Jeśli pójdę z Tobą, co stanie się z moją żoną i dziećmi?« – spytałem. Wówczas Pan położył dłoń na moim czole i powiedział: »Wyjedź stąd. Należysz do Mnie«”.

Ali się obudził. Był środek nocy, a mimo to mężczyzna czuł się rześki i wypoczęty. Radość rozsadzała jego serce. Czuł się lekki jak piórko, uwolniony od jakiegoś potężnego brzemienia. Chciał znów śnić ten sen, nigdy się nie obudzić, ale nie był w stanie już zasnąć. Wbiegł do namiotu, obudził Erola, jednego z przyjaciół, i zaczął mu chaotycznie opowiadać o tym, co zaszło. Na szczęście Erol był tak zmęczony, że nie zrozumiał, o czym Ali mówi. Gdyby pojął, co się z nim stało, mógłby go zabić na miejscu za zdradę islamu! Podczas rozmowy z Erolem Ali usłyszał na jawie po raz kolejny głos Jezusa: „Wyjedź stąd. Wyjedź stąd natychmiast. Nie odbywaj pielgrzymki”. „Cały czas słyszałem ten głos powtarzający: »Wyjedź, wyjedź, wyjedź…«. Ponieważ nie byłem w stanie usnąć w namiocie, ani też przed nim, udałem się na spoczynek do samochodu. Rano obudzili mnie przyjaciele, zachęcając, bym udał się z nimi. Ale ja nadal słyszałem ten głos ponaglający mnie, bym wyjechał! Zdecydowałem się wrócić do Akby, gdzie pracowałem. Erol nie krył zdziwienia, ale machnął ręką, uznając, że to skutek mojego alkoholizmu”.

Jezus działa

„Po dotarciu do Akby zaszyłem się w swoim pokoju. W pewnym momencie poczułem coś dziwnego, uczucie, którego nigdy wcześniej nie znałem – ogromny lęk zmieszany z potężną radością. To była Boża bojaźń. Czułem, jak Boża chwała wypełniała mieszkanie. Czułem po raz pierwszy w życiu, że Bóg jest ze mną i że mi pomoże. Czułem, jak uwalnia mnie od moich wad i problemów, zwłaszcza z alkoholizmu. Nie wiedziałem, jak się modlić. Powtarzałem tylko: »Tak, Panie, cokolwiek chcesz od tej chwili ode mnie, uczynię«. Tego samego dnia usłyszałem głos mówiący, bym natychmiast wracał do Turcji. Spakowałem więc wszystkie rzeczy i wyjechałem”.

Gdy Ali wrócił do wioski, na przywitanie przyszli wszyscy jego sąsiedzi. Był szczęśliwy, że przyszli, pomimo tego, że przecież dobrze znali jego pijacką przeszłość. Może sądzili, że po odbyciu pielgrzymki stał się „dobrym muzułmaninem”?… Gdy tak siedział pośród nich, usłyszał głos przynaglający go do przemówienia. „Wstałem i w prostych słowach zacząłem im opowiadać o swoim spotkaniu z Jezusem. Powiedziałem też, że od teraz jestem chrześcijaninem. Wszyscy zebrani zaczęli się ze mnie śmiać, myśląc, że od alkoholu postradałem zmysły. Jedynie Zehra, moja żona, uwierzyła mi. We łzach prosiłem ją o przebaczenie. Była tym tak poruszona, że i ona zdecydowała się zostać chrześcijanką”.

„Kto przyzna się do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem”

Reakcja sąsiadów nie zniechęciła Alego. Wiedział bowiem doskonale, że tylko dzięki Jezusowi został uzdrowiony, a nie przez wypełnianie nakazów islamu. Zaczął opowiadać napotkanym ludziom o tym, co mu się przytrafiło. Jezus stał się jego pasją, celem życia i tematem wszelkich rozmów.

Z powodu swojej nowej wiary musiał często zmieniać zatrudnienie. Jego muzułmańskim pracodawcom nie podobało się to, co robił. Każdy muzułmanin, który porzuci islam, to zdrajca, a obowiązkiem wierzącego, który zna odstępcę, jest zabić go. Te zasady są wpajane muzułmanom od dzieciństwa. Pragnienie dzielenia się Chrystusem było jednak mocniejsze i ważniejsze dla Alego niż niebezpieczeństwo śmierci i potrzeba zawodowej stabilizacji. Wskutek otwartej ewangelizacji Ali musiał znów wyjechać do Stambułu.

„W Stambule dostałem od razu stałą pracę. Tęsknota za rodziną sprawiła, że zacząłem popijać… Wtedy postanowiłem mimo wszystko wrócić w rodzinne strony, wierząc, że Jezus pomoże mi i tym razem. I faktycznie: w Marasz znalazłem pracę u kogoś, kto – choć nie podzielał mojej wiary – doceniał moje umiejętności i nie pogardzał mną za »odstępstwo« od islamu.

Dwa lata po niezwykłym spotkaniu z Jezusem wciąż nie znałem żadnych chrześcijan. Nie widziałem też nigdy Ewangelii. Pewnego dnia włączyłem radio i ku swojemu zdumieniu usłyszałem, jak prowadzący mówił o Jezusie! Był to program Wezwanie do pokoju. Podekscytowany zdecydowałem się napisać do prowadzącego audycję. Po krótkim czasie otrzymałem egzemplarz Ewangelii po turecku. Nie posiadałem się z radości! Wreszcie mogłem lepiej poznać Tego, który objawił mi się jako Pan i Zbawiciel. Jezus zaczął głęboko przemieniać moje życie przez swoje słowo. W przemianę tę uwierzyli nawet moi sąsiedzi! Od tego czasu mój dom jest otwarty dla każdego, kto chce posłuchać o Jezusie. Zwykle zaczynam od pytania: »Czy chcesz zobaczyć niebo?«. Jeśli odpowiedź jest pozytywna, mówię po prostu: »Przyjdź i zobacz, jak żyję!«”.

Sny i wizje Jezusa

Kraje muzułmańskie należą do najbardziej zamkniętych na obecność i działanie uczniów Pana Jezusa. Pomimo tego liczba chrześcijan w ostatnich latach wzrosła w nich w sposób zupełnie nieoczekiwany – poprzez misję samego Chrystusa, który objawia się i śni w niezwykły sposób muzułmanom od Indonezji po Mauretanię i od Arabii Saudyjskiej po Turcję. Jest to wezwanie dla nas wszystkich, by modlić się za nich o wiarę w Syna Bożego i odwagę głoszenia Ewangelii swoim bliskim. Jezus budzi świat muzułmański, a my mamy przywilej mieć w tym swój duchowy udział poprzez modlitwę kruszącą kajdany islamu i przyzywającą Światłość świata, która świeci we wszelkich ciemnościach (por. J 1,5).

Źródło: MoreThanDreams.org