Mam 35 lat i piszę z więzienia Stanley Prison w Hongkongu, w którym odbywam dziewięcioletni wyrok za handel narkotykami. Odsiedziałem już połowę wyroku. Zanim trafiłem do więzienia, prowadziłem życie pełne przestępstw i rozwiązłości, lubiłem niczym nieograniczony seks.
Mimo iż miałem partnerkę, to chętnie uprawiałem nierząd z prostytutkami. Nie wiedziałem, że byłem uzależniony. Współżycie przedmałżeńskie było dla mnie czymś zupełnie normalnym. Zawsze gdy poznawałem jakąś nową kobietę, myślałem tylko o seksie z nią.
Uratowała mnie lektura „Miłujcie się!”
Dwa lata temu w więzieniu trafił w moje ręce egzemplarz „Miłujcie się!” w języku hiszpańskim. Dostarczył mi go pewien kapłan z Zakonu Rycerzy Kolumba. Pismo bardzo mi się spodobało i zmotywowało mnie do poskromienia pożądliwości, która prowadziła mnie do nieczystości. Czytając artykuły, uświadomiłem sobie, że jestem uzależniony od masturbacji i seksu.
Pan Bóg uświadomił mi, w jak wielkim bagnie tkwiłem. Postanowiłem skończyć ze wszystkimi nałogami. Łatwo jest jednak coś sobie obiecywać – dużo trudniej jest przejść od słów do czynów… Od pierwszych dni życia w czystości miałem sny o seksie. W ciągu dnia zaś niektórzy koledzy przychodzili do mnie do celi, by pokazać mi gazety pornograficzne. Nie byłem fanem tego typu czasopism, ale miałem w celi kilka zdjęć pornograficznych. Wyniosłem je z celi, nie byłem jednak w stanie ich wyrzucić, trzymałem je więc w pracowni.
Po pewnym czasie znów sięgnąłem po lekturę „Miłujcie się!” i odkryłem, że istnieje Ruch Czystych Serc. Bardzo mnie ta wspólnota zainteresowała. Przeczytałem, jakie są wymagania, aby do niej dołączyć. Niestety, tutaj, w więzieniu, nie mogę się wyspowiadać – a co za tym idzie – nie mogę przyjąć Pana Jezusa w Komunii św. Obecnie nie odwiedza mnie żaden kapelan. Bardzo jednak pragnąłem dołączyć do RCS. Wyspowiadałem się więc na modlitwie, przyjąłem Pana Jezusa w Komunii św. duchowej, odmówiłem Modlitwę zawierzenia RCS, po czym zebrałem wszystkie zdjęcia pornograficzne i zniszczyłem je w niszczarce.
Walka duchowa
Szatan nie chciał mnie tak łatwo zostawić w spokoju. Po ciężkim tygodniu walki z pokusami powróciłem do nałogu i wpadłem w bagno pożądliwości, masturbacji i nieczystości. Na początku Wielkiego Postu obiecałem Panu Bogu, że nie wpadnę w nieczystość przynajmniej do Wielkanocy. Jednakże ostatniej nocy przed świętami zawiodły mnie moje siły. Poczułem, że pożądanie przejmuje nade mną kontrolę, i się poddałem… Następnego dnia poczułem się gorzej niż kiedykolwiek. Byłem zupełnie zdruzgotany. Czułem się winny, że nie dotrzymałem obietnicy danej Panu Bogu, mimo iż nie był to pierwszy raz, kiedy okazałem się wiarołomny. Gdy byłem uzależniony od narkotyków, wiele razy obiecywałem Panu Bogu, że nie będę już więcej ich brał, a mimo to dalej brnąłem w ten nałóg.
Po złamaniu obietnicy odczuwałem ogromne wyrzuty sumienia. Moje rozgoryczenie i frustracja pogrążały mnie w bagnie. Przestałem się nawet modlić… Po trzech dniach zacząłem się znowu modlić, ale czyniłem to z wielkim żalem, wstydem i bólem. Prosiłem Boga o wybaczenie mi niedotrzymania obietnicy i błagałem Go, aby użyczył mi swojej siły, ponieważ sam nie byłem w stanie uwolnić się od nałogu.
Modlitwa i zawierzenie Panu Bogu
Odtąd zacząłem stopniowo powierzać siebie samego Panu Bogu, oddając Mu wszystkie swoje ciężary i grzeszne czyny. Zacząłem zmieniać swoje złe zachowania. Powróciłem do dobrego nawyku modlitwy i czytania Pisma Świętego. Pierwszą rzeczą, którą codziennie rano czynię, jeszcze zanim wstanę z łóżka, jest odmówienie modlitwy i różańca. Moja mama nauczyła mnie, jak odmawiać różaniec, gdy byłem dzieckiem. I nawet kiedy zamieszkałem w Hongkongu, przywiozłem ze sobą różaniec i modliłem się na nim w mieszkaniu, a niekiedy również w kościele, gdy przynosiłem Matce Bożej kwiaty. Wtedy jeszcze nie umiałem odmawiać różańca z pamięci, ale wspomagałem się pewną książeczką, która bardzo dobrze wyjaśniała wszystkie tajemnice różańca.
Modlę się w intencji uzdrowienia mojej duszy i ciała, ponieważ wciąż trwa moja walka, podczas której upadam, a potem się podnoszę. I tak bezustannie. Zauważyłem jednak poprawę, gdyż grzeszę już coraz rzadziej. Trzy dni przed rozpoczęciem Wielkiego Postu złożyłem Panu Bogu tę samą obietnicę, którą złożyłem rok wcześniej. Tym razem jednak czuję się silniejszy i wiem, że z Jego pomocą dotrzymam obietnicy. Taki jest mój cel. Poza tym chcę trwać w abstynencji i ćwiczyć samokontrolę, aby móc pożądliwości powiedzieć: „Nigdy więcej!”. Wiem, że nie będzie łatwo, ale nie jest to niemożliwe. Skoro inni dali radę, to i ja dam radę, ponieważ „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13).
Szansa na przemianę życia
Czas, który spędzam tu, w więzieniu, traktuję jako szansę, którą dał mi Pan Bóg, abym mógł zawrócić na właściwą drogę. Pan Bóg bowiem prostuje kręte ścieżki mojego życia. Jest to dla mnie też szansa na to, aby umarł we mnie stary człowiek – pełen pożądliwości, zepsuty i o złych nawykach, a narodził się we mnie człowiek nowy – który umie nad sobą panować, wyznaje wartości, jest pełen miłości Boga i jest gotowy do poświęceń dla dobra bliźniego i społeczeństwa. A jeżeli Pan Bóg pozwoli, to zawrę sakrament małżeństwa i stworzę piękną rodzinę, naśladującą Świętą Rodzinę. Zanim jednak to nastąpi, muszę przezwyciężyć tę trudną próbę, której jestem teraz poddawany. Przechodzę obecnie proces przemiany, która nie jest łatwa, ale dzięki Panu Bogu udało mi się zrobić postęp i dziś jestem zupełnie inną osobą niż na początku swojego pobytu w więzieniu.
Chcę Was z całego serca prosić o przyjęcie mnie do Ruchu Czystych Serc i modlitwę za mnie, abym mógł pokonać uzależnienie od masturbacji. Nie chcę już wpadać w pokusę pożądliwości i nie chcę być niewolnikiem duchów nieczystych. To, czego naprawdę pragnę, to aby nasz Pan, Jezus Chrystus, zmiłował się nade mną i dał mi uzdrowienie duszy, ciała, umysłu i serca, o które tak bardzo się modlę i którego tak bardzo potrzebuję.
Niech Bóg Wam zawsze błogosławi! Z całego serca życzę Wam, aby pokój Pański był z Wami wszystkimi i aby Krew naszego Pana Jezusa Chrystusa osłoniła Was i Wasze rodziny!
Czytelnik







