Chrystus mnie uwolnił

Na rekolekcjach usłyszałem, że pomimo słabości muszę szybko powstawać z grzechu.

Słowa te trafiły do mnie, gdyż mam duszę sportowca i uwielbiam stawać do walki. Nie było jednak łatwo zapomnieć o nieczystości – i nadal nie jest…

Pochodzę z wierzącej rodziny, w której niedzielna Msza św. i codzienna modlitwa były bardzo ważne. Gdy miałem 12 lat, natknąłem się na pornografię, która, niestety, zaczęła mi towarzyszyć przez kolejnych kilka lat. Szybko stała się ona dla mnie niemal codziennością.

Początkowo miałem wyrzuty sumienia, ponieważ wiedziałem, że to, co robię, jest złem. Po pewnym czasie grzech ten wciągnął mnie jednak tak mocno, że zacząłem się usprawiedliwiać, mówiąc sobie: „to przecież moje ciało, mój czas, mój wybór”, „to tylko filmy”, „wszyscy to robią”.

Czułem się jednak jak zwierzę, gdyż nie panowałem nad sobą. W każdej wolnej chwili myślałem o filmach: o tym, co tam zobaczyłem, i o tym, że muszę zobaczyć coś nowego. Wchodziłem coraz głębiej w pornografię i potrzebowałem coraz więcej obscenicznych treści.

Mój umysł był skażony nieczystością. Straciłem pewność siebie, zacząłem gorzej się uczyć. Byłem zniewolony tym złem i wykazywałem wszystkie symptomy uzależnienia. Nie potrafiłem cieszyć się życiem, stałem się wrakiem człowieka. Czułem, że jest ze mną bardzo źle…

Kiedy miałem 17 lat, po raz pierwszy pojechałem na rekolekcje Ruchu Czystych Serc. Dzisiaj wiem, że to Pan Bóg mnie tam skierował, ponieważ dostałem się tam nie do końca z własnej woli i dość przypadkowo (dzisiaj wiem, że nie ma w życiu przypadków).

W czasie rekolekcji czułem się szczęśliwy jak nigdy dotąd. Pan pokazał mi, że idąc z Nim, cokolwiek by się działo, mogę czuć się wewnętrznie radosny. Uświadomiłem sobie, że Bóg jest zawsze ze mną.

Tamte rekolekcje całkowicie mnie odmieniły i pokazały mi, że to, co robię, jest naprawdę złe nie tylko dlatego, że to grzech, ale również dlatego, że to mnie niszczy jako człowieka. Zrozumiałem, że nic nie usprawiedliwia takiego grzechu.

Po powrocie trwałem w czystości przez mniej więcej pół roku. Starałem się walczyć i w kolejne wakacje postanowiłem ponownie pojechać na rekolekcje RCS-u. Pan Bóg mnie uzdrowił. Od tego czasu upadek zdarzył mi się już tylko kilka razy.

Na rekolekcjach usłyszałem, że pomimo słabości muszę szybko powstawać z grzechu. Słowa te trafiły do mnie, gdyż mam duszę sportowca i uwielbiam stawać do walki. Nie było jednak łatwo zapomnieć o nieczystości – i nadal nie jest…

Podczas nocnych adoracji przed Najświętszym Sakramentem powierzałem Jezusowi swoje życie. Pomagało mi również to, co usłyszałem na konferencjach. Po każdym upadku jak najszybciej szedłem do spowiedzi, aby od razu odciąć się od grzechu. Wiedziałem, że tylko Chrystus może mnie naprawdę uwolnić.

Adoracja Najświętszego Sakramentu, uprawianie sportu (lub rozwijanie innych zainteresowań), dyscyplina, plan dnia, zaplanowana każda godzina, a w momentach pokusy wyjście na zewnątrz do ludzi czy zajęcie czasu w jakikolwiek sposób – wszystko to dawało ogromne efekty.

Powoli, z dnia na dzień, Pan oczyszczał mnie i mój umysł. Ktoś mądry powiedział: „Nie widziałem całkowitego wyjścia z nałogu bez nawrócenia”. Podpisuję się pod tymi słowami.

Jeśli dopiero wchodzisz na drogę zniewolenia przez pornografię, proszę, nie rób tego, nie ze względu na mnie, rodziców czy dziewczyny, ale ze względu na siebie. Do dzisiaj (a mam 30 lat) nie ma miesiąca, w którym nie walczyłbym z pokusą. Wiem, że gdyby nie Zbawiciel, to nie dałbym rady przetrwać nawet dnia bez popełnienia grzechu. Wciąż ponoszę konsekwencje swego dawnego uzależnienia: nadal ciężko jest mi patrzeć na kobiety czystym spojrzeniem. Czasami też wracają mi w głowie obrazy z filmu sprzed lat.

Jeżeli tkwisz już w tym uzależnieniu, to nie jest za późno na wyjście z niego. Dzisiaj możesz z tym zerwać! Musisz tylko uwierzyć, że jedynie Pan Bóg może Cię z tego wyprowadzić. Nie odkładaj tego na jutro, bo może być już za późno.

Pan obdarzył mnie wielką łaską, gdyż na rekolekcjach poznałem swoją przyszłą żonę, za którą jestem Panu Bogu bardzo wdzięczny. W Gródku nad Dunajcem poczułem jak nigdy wcześniej, że z tą kobietą mogę zbudować coś dobrego. Bardzo się cieszę, że mam cudowną żonę, która wyznaje takie same wartości i z którą Pan obdarzył mnie dwójką dzieci.

Rafał