Przez niemal dwieście lat obecność krzyżowców w Ziemi Świętej skutecznie powstrzymywała ekspansję muzułmanów w głąb Europy.
Bezpośrednią przyczyną zwołania przez papieża Urbana II pierwszej krucjaty była kolejna fala agresji muzułmańskiej na chrześcijańskie cesarstwo na Wschodzie. W latach 70. XI wieku agresorom przewodzili Turcy seldżuccy, którzy w 1071 r. w bitwie pod Manzikertem (Azja Mniejsza) zadali poważną klęskę wojskom bizantyjskim.
Sytuacja była na tyle poważna, że cesarz bizantyjski zwrócił się o pomoc do papieża Grzegorza VII, który był skłonny osobiście przewodzić zachodniemu rycerstwu w jego drodze do Konstantynopola i dalej na pola bitew w Azji Mniejszej. Jak wiadomo, konflikt o inwestyturę zmusił Ojca Świętego do porzucenia tego planu.
Jego wizję zrealizował dopiero jeden z jego następców, papież Urban II, który w 1095 r. na synodzie we francuskim Clermont wezwał zachodnie rycerstwo do niesienia pomocy zagrożonym wschodnim chrześcijanom.
„Jeśli chcecie zbawić swoje dusze, porzućcie broń lub udajcie się odważnie jako rycerze Chrystusowi i pospieszcie z obroną wschodniemu Kościołowi” – mówił papież podczas pamiętnego synodu.
Można powiedzieć, że wysłuchanie przez papieski Rzym oraz całą łacińską christianitas prośby cesarza bizantyjskiego Aleksego I Komnen o pomoc było rzeczywistym ekumenizmem (przypomnijmy: od 1054 r. Kościół wschodni znajdował się w stanie schizmy z Rzymem).
Dodajmy, że przez niemal dwieście lat obecność krzyżowców w Ziemi Świętej skutecznie powstrzymywała ekspansję muzułmanów w głąb Europy. Nieprzypadkowo ekspansja Turków osmańskich na nasz kontynent (w pierwszej kolejności na Bałkany) rozpoczęła się na początku XIV wieku, dosłownie kilka lat po upadku Akki (w 1291 r.) – ostatniego bastionu krzyżowców w Ziemi Świętej.
Pierwsza krucjata, która jako jedyna zakończyła się pełnym sukcesem, była dziełem papiestwa i rycerstwa (a ściślej: odnowionego papiestwa oraz odnowionego rycerstwa). Dopiero na czele kolejnych wypraw krzyżowych stanęli najpotężniejsi władcy Zachodu.
W 1095 r. na dowódcę wyprawy został wyznaczony przez papieża Urbana II legat, biskup Ademar Le Puy. Nie był on zresztą jedynym biskupem, który podążył wraz z rycerstwem na Wschód.
Wśród rycerzy krzyżowców na czoło wybijały się kontyngenty dowodzone przez Gotfryda z Bouillon (księcia Dolnej Lotaryngii) oraz jego brata Baldwina z Boulogne, księcia Hugona Vermandois (brata króla Francji, Filipa I), Rajmunda z Saint-Gilles (hrabiego Tuluzy). Na czele Normanów sycylijskich stanął Boemund, hrabia Tarentu.
Wszystkie wymienione oddziały dotarły do Konstantynopola pod koniec kwietnia 1097 r. Tak zwana rycerska krucjata została poprzedzona w żaden sposób nieautoryzowaną przez władze kościelne „wyprawą ludową”, na której czele stanął Piotr Pustelnik – samozwańczy prorok i charyzmatyk.
Jak zawsze przy okazji tego typu ruchów – przepełnionych entuzjazmem, bez dostatecznej dozy roztropności, a zwłaszcza posłuszeństwa wobec władz kościelnych – również „krucjata ludowa” rozpoczęła się i zakończyła tragicznie (powtórką będzie tzw. krucjata dziecięca z początku XIII wieku).
Latem 1096 r. „krucjata ludowa” dotarła do – jak się okazało – swojego kresu, czyli do Konstantynopola. Przeprawa na azjatycki brzeg Bosforu w krótkim czasie zakończyła się wymordowaniem lub wzięciem w niewolę zdecydowanej większości jej uczestników. Niedobitki napotykali w 1097 r. uczestnicy właściwej krucjaty, która po przejściu Azji Mniejszej oraz Syrii stanęła w czerwcu 1099 r. pod murami Jerozolimy. 14 lipca 1099 r. Miasto Święte zostało zdobyte.
Powstałe w wyniku sukcesu I krucjaty łacińskie Królestwo Jerozolimskie, istniejące do 1291 r. (do 1187 r. ze stolicą w Jerozolimie), skutecznie powstrzymywało ekspansję islamu nie tylko w Ziemi Świętej, ale również w głąb Europy.
Ważną cezurę wewnętrzną w jego dziejach stanowił rok 1187, w którym armia Królestwa została pokonana przez muzułmanów (dowodzonych przez Saladyna) w bitwie pod Hittin. Bezpośrednią konsekwencją tej klęski była utrata Jerozolimy (pod Hittin zaginął również relikwiarz z Prawdziwym Drzewem Krzyża).
Utrata okazała się bezpowrotna. Nie pomogła III wyprawa krzyżowa (1189-1192), w której wzięli udział najpotężniejsi władcy łacińskiego Zachodu: król Francji Filip August, król Anglii Ryszard I Lwie Serce oraz cesarz rzymski i król Niemiec Fryderyk I Barbarossa.
Śmierć tego ostatniego w czerwcu 1190 r. w rzece Salef (Azja Mniejsza) oznaczała, że do Ziemi Świętej nie dotarł najliczniejszy kontyngent krzyżowców. Z krucjaty wycofał się również król Francji zaraz po zdobyciu przez krzyżowców Akki.
Samotną walkę z Saladynem kontynuował do 1192 r. Ryszard I Lwie Serce. Podczas starć z armią muzułmańską (m.in. podczas zwycięskiej bitwy z siłami Saladyna pod Arsuf) udowodnił, że w pełni zasługiwał na noszony przez siebie przydomek. Jednak siły angielskie były za słabe, aby podjąć próbę odzyskania Jerozolimy.
Zawarty przez Ryszarda I pokój z Saladynem w 1192 r. oznaczał dalsze istnienie Outremer, ale już bez Jerozolimy (stolicą Królestwa nominalnie tylko Jerozolimskiego była przez następne sto lat Akka).
Trwanie Królestwa Jerozolimskiego byłoby niemożliwe bez ofiarnej walki w jego obrębie, jak i bez stałej pomocy, która napływała z łacińskiej christianitas. W tym kontekście warto wspomnieć o dwóch świętych – Bernardzie z Clairvaux, doktorze Kościoła, oraz o Ludwiku IX, królu Francji – którzy symbolizują te dwa aspekty trudnego trwania krzyżowców w Ziemi Świętej.
Święty Bernard z Clairvaux, zwany Doktorem Miodoustym, nie tylko był głównym propagatorem II krucjaty (1147-1148), ale niejako duchowym ojcem rodzących się w I połowie XII wieku zakonów rycerskich, które zapewniły nie tylko ofiarną, ale – co jeszcze ważniejsze – stałą obronę Ziemi Świętej przed naporem islamu.
Traktat św. Bernarda De laude novae militiae (Pochwała nowego rycerstwa) skierowany był do wszystkich, którzy „wyrzekając się własnych chęci, a chcąc służyć pod rozkazami Chrystusa Pana, prawdziwego Króla, przywdziewają potężną i świętą zbroję posłuszeństwa”.
Konkretnie chodziło o powstający właśnie zakon templariuszy, ale nauka doktora Kościoła odnosiła się również do innych rycerzy-mnichów (joannitów, bożogrobców, Krzyżaków czy zakonów rycerskich Półwyspu Iberyjskiego).
Obrony widzialnego Świętego Miasta (Jerozolimy) nie można było bowiem oddzielić od Nowej Jerozolimy.
Jak uczył Doktor Miodousty: „chwała miasta ziemskiego nie niszczy chwały niebieskiego, ale przeciwnie, przysparza jej”.
Rycerze w habitach aż do końca trwania Królestwa Jerozolimskiego należeli do najwytrwalszych jego obrońców. W pochodach armii krzyżowych zajmowali najbardziej niebezpieczne miejsca – albo w awangardzie, albo w ariergardzie (joannici i templariusze na przemian). Ginęli w 1291 r. w bastionach upadającej Akki.
Święty Ludwik IX, król Francji, szczególnie miłował ziemską ojczyznę Chrystusa. Dwa razy wyprawiał się ze swoim rycerstwem do Ziemi Świętej (1248-1250, 1270). Za pierwszym razem okupił to niewolą u muzułmanów oraz śmiercią dziedzica tronu. Po wykupieniu z niewoli spędził jeszcze kilka lat (do 1254 r.) w Outremer, pracując nad umocnieniem obrony Królestwa Jerozolimskiego przed nacierającym islamem.
Druga krucjata św. Ludwika zakończyła się jego śmiercią pod murami Tunisu. Według świadków konania św. Kapetynga jego ostatnie słowa brzmiały: „Jeruzalem, Jeruzalem”.
Krucjaty rozpoczęły się z intencją niesienia pomocy zagrożonym chrześcijanom na Wschodzie. Apele o pomoc do kolejnych papieży słał cesarz bizantyjski Aleksy I Komnen. Od początku więc istniał ścisły związek pomiędzy Rzymem (biskup Rzymu zorganizował krucjatę), Konstantynopolem (szukającym pomocy krzyżowców) i łacińską Jerozolimą (przyjmującą na siebie główne uderzenie islamu).
Outremer, nawet samym swoim istnieniem, wspierał Bizancjum. Ale i odwrotnie: Cesarstwo Wschodnie oraz jego dalsze istnienie było trudnym do przecenienia wsparciem dla „łacinników” w Ziemi Świętej. Im mocniejszy Konstantynopol – nawet realizujący swoje egoistyczne cele polityczne – tym lepiej dla Królestwa Jerozolimskiego.
W tym kontekście tragicznym w skutkach wydarzeniem była IV wyprawa krzyżowa (1202-1204), kiedy to krzyżowcy – za namową Wenecjan – zamiast do Ziemi Świętej udali się do Konstantynopola. Wystąpili tam w charakterze najemników Republiki św. Marka, zdobywając i łupiąc miasto Konstantyna. Zbezczeszczono przy tym wiele chrześcijańskich świątyń i zamordowano wielu prawosławnych duchownych.
Trudno o większe odejście od korzeni krucjatowej idei. Wiarołomnych krzyżowców natychmiast potępił papież Innocenty III (w 2001 r. po raz kolejny uczynił to św. Jan Paweł II, przebywając z wizytą apostolską w Grecji).
Stworzone po 1204 r. łacińskie Cesarstwo Bizantyjskie okazało się efemerydą. Co gorsza jednak, po tym wydarzeniu Konstantynopol nigdy już nie odzyskał swojego znaczenia i siły w walce z naporem islamu. Można powiedzieć, że początek upadku łacińskiego Królestwa Jerozolimskiego rozpoczął się nad Bosforem w 1204 r.
Należy pamiętać również o tym, że zbrojny opór przeciw naporowi islamu przez wieki trwał też na drugim, zachodnim krańcu świata chrześcijańskiego. Za Pirenejami walka o odzyskanie chrześcijańskich ziem (reconquista) trwała nieprzerwanie od 711 r., tzn. od momentu zbrojnej agresji Arabów na katolickie królestwo Wizygotów. Jej ostatnim akordem było zdobycie przez Izabelę Kastylijską oraz Ferdynanda Aragońskiego (małżonkowie przeszli do historii jako Królowie Katoliccy) Grenady – ostatniego bastionu muzułmańskiego na Półwyspie Pirenejskim.
Krótko przed zdobyciem Grenady do Katolickich Królów przybył genueński żeglarz Krzysztof Kolumb. Przekonał on monarchów do poparcia swego planu dotarcia do Indii drogą morską na zachód.
W swoim diariuszu po powrocie z podróży, która zakończyła się odkryciem przez niego Ameryki (choć genueńczyk był przekonany, że odkrył drogę morską do Indii), Kolumb zapisał między innymi: „w tej podróży do Indii Pan nasz zechciał dokonać ewidentnego cudu, by pocieszyć mnie i innych, gdy chodzi o tą inną podróż, do Grobu Świętego”.
Spodziewał się on, że znajdzie w „Indiach” (faktycznie w Ameryce) złoto, które pozwoli sfinansować krucjatę do Ziemi Świętej. Nieprzypadkowo też na żaglach okrętów Kolumba zdążających w 1492 r. do Indii widniały tradycyjne znaki krzyżowców: czerwone krzyże.