Różaniec, mój sposób na życie

W dzisiejszych czasach niełatwo się modlić. Trudno stanąć w ciszy przed Bogiem. Ale to właśnie teraz, w tych czasach, Ojciec Święty przypomina nam o różańcu, skarbie duchowym Kościoła. Wielu jest takich, którzy gardzą tą modlitwą, mówiąc, że jest „nudnym klepaniem”. To dowodzi tego, iż nie odkryli oni jeszcze wielkiej głębi, jaka się w nim kryje.

No właśnie! W takim razie można by pomyśleć, że jest to modlitwa tylko dla „ekspertów”, ale to nie jest prawda. Różaniec jest modlitwą prostą – idealną dla każdego – dla Ciebie i dla mnie. Nawet jeśli trudno nam zebrać myśli, to warto sięgnąć po różaniec, który jest prawdziwą szkołą modlitwy i medytacji.

Na różańcu wzrastali wielcy święci, ale różaniec był też podporą dla „zwykłych” ludzi, których spotykały w życiu chwile trudne, dla tych, którzy po ludzku nie mieli już nadziei. Gdy na Filipinach dyktator F. Marcos rozpoczął aresztowania, ludzie zwrócili się do Prymasa o radę. Ten po długiej modlitwie wezwał wiernych, aby wzięli różańce i wyszli na główną ulicę Manili – Aleję Objawienia się Świętych. Było to w lutym 1986 roku. Dwa miliony ludzi z różańcami w rękach trwały na modlitwie. Po czterech dniach dyktator wysłał czołgi, aby „załatwiły sprawę”. Ludzie stali przerażeni, nie mając jednak zamiaru cofnąć się przed wojskiem i odmawiali różaniec. Czołgi zatrzymały się przed klęczącymi na asfalcie ludźmi. Żołnierze wyszli i zaczęli modlić się razem z nimi. I tak działo się wszędzie, a niebawem dyktator musiał już opuścić kraj – zwyciężyła go moc modlitwy!

Jednak małe cuda zdarzają się także w naszym życiu. Dla mnie różaniec jest czymś więcej niż modlitwą, on jest moim sposobem na życie. Gdy jest mi trudno, gdy nie wiem, co mam robić – sięgam po różaniec i wiem, że rozwiązanie przyjdzie z nieba. Nie zawsze możemy uklęknąć w ciszy i skupić się tylko na modlitwie. Ale to właśnie jest pięknem różańca – możemy go odmawiać wszędzie, czy to w tramwaju, gdy jedziemy na ważną rozmowę, czy to w szpitalnej poczekalni. Wtedy odmawiając „Zdrowaś Maryjo…”, przedstawiamy nasze problemy i smutki, a różaniec staje się częścią naszego życia. Staje się podporą w trudnych chwilach.

Niejeden spyta: dlaczego, po co mam odmawiać różaniec? Bo jest on jak rozmowa dziecka z matką; dziecko mówi swej matce o swoich radościach i smutkach – a matka wysłuchuje cierpliwie, a potem robi wszystko, by mu pomóc. Tak to właśnie jest – gdy my zawierzamy Maryi nasze problemy, Ona wyprasza u swego Syna potrzebne dla nas łaski. A czy matka może być głucha na wołanie swojego dziecka?

Dlatego zanim powiesz, że w Twoim życiu już nic nie da się zrobić, uklęknij i odmów różaniec. Bo jak powiedziała siostra Łucja z Fatimy: „Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą różańca”.

I nie przejmuj się, kiedy pojawiają się różne dziwne trudności! Kiedy bierzesz się za różaniec, dzwonią znajomi, w telewizji zaczyna się ciekawy serial… Nie można dać się oszukiwać: szatan zawsze zrobi wszystko, aby różańca nie było w Twoim życiu. On wie, że gdy odmawiasz tę wspaniałą modlitwę, Maryja ma Cię w swojej opiece, a wtedy na nic się zdają jego podszepty. Dlatego to właśnie różaniec jest wspaniałą pomocą w walce o czystość serca. Gdy świat atakuje nas różnego rodzaju pokusami – my chowamy się pod płaszczem naszej Matki. Czy to nie jest wspaniałe?

A więc weź do ręki różaniec i idź z Maryją przez życie!

Dominique