Stworzenie wszechświata i człowieka jest wzruszającym dowodem bezinteresownej miłości Boga, który z nicości powołuje wszystko do istnienia. Stwarzając człowieka, Stwórca równocześnie zaprasza do wspólnoty miłości ze sobą. Pragnie w ten sposób podzielić się z nim pełnią swojego szczęścia.
Skoro wszystko, co uczynił Bóg, jest dobre, to skąd się wzięło zło? Jakie jest pochodzenie zła w człowieku i na świecie? Dlaczego wielu ludziom zło wydaje się bardziej atrakcyjne aniżeli dobro?
Na te pytania Pan Bóg odpowiada w biblijnym opisie grzechu pierworodnego. Aby właściwe odczytać ten opis, trzeba najpierw zrozumieć, co to znaczy, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga.
Obraz i podobieństwo Boga w człowieku
Z Pisma św. dowiadujemy się, że Pan Bóg osobiście przekazuje człowiekowi tchnienie swojego życia (por. Rdz 2,7). Wskazuje to na wyjątkowość człowieka, na specjalny związek łączący go ze Stwórcą, jakościowo inny aniżeli związek Boga z innymi stworzeniami.
O wyjątkowości człowieka świadczy również stwierdzenie, że został on stworzony na obraz i podobieństwo Boga (por. Rdz 1,27). Oznacza to, że człowiek ma rozum, wolną wolę oraz zdolność do miłości Boga i innych ludzi.
Papież Jan Paweł II tłumaczył: „Obrazem i podobieństwem Boga stał się człowiek nie tylko przez samo człowieczeństwo, ale także przez komunię osób, którą stanowią od początku mężczyzna i kobieta. Człowiek staje się odzwierciedleniem Boga nie tyle w akcie samotności, ile w akcie komunii”.
Do istoty człowieczeństwa należy więc rozumność, wolność i zdolność do tworzenia wspólnoty miłości. Mężczyzna i kobieta w swej inności mają tworzyć jedność chcianą przez Boga (por. Rdz 2,24). W tej komunii wyraża się obraz i podobieństwo Boga.
Natomiast dla tych, „którzy dla królestwa niebieskiego sami pozostali bezżenni” (Mt 19,12), wspólnota małżeńska jest zastąpiona przez inną formę wspólnoty, którą stanowi Kościół.
Człowiek jest jedynym stworzeniem, którego Bóg obdarzył darem rozumu i wolności oraz uzdolnił do tworzenia wspólnoty miłości. Obraz i podobieństwo Boga w człowieku wskazuje na istnienie w nim podstawowej potrzeby dialogu miłości z Bogiem i innymi ludźmi. Każdy człowiek z jednej strony ma świadomość swojej niepowtarzalności, a z drugiej – potrzebę wspólnoty.
Jest w nim konieczność dawania i otrzymywania, gdyż człowiek, „będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może się odnaleźć w pełni inaczej, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego” (Sobór Watykański II, Gaudium et spes, 24).
Największym zakłamaniem i nieszczęściem ludzi jest egoistyczne zamknięcie się w sobie i poczucie samowystarczalności. Osoba osiąga pełnię tylko w miłości i poprzez miłość, czyli przez bezinteresowny dar z siebie innym ludziom w Chrystusie i przez Chrystusa. Jest więc niemożliwe osiągnięcie pełni człowieczeństwa i pełni szczęścia bez zjednoczenia się z Chrystusem i Jego Mistycznym Ciałem, którym jest Kościół.
Człowiek ze swej natury jest otwarty na dialog miłości. Tym, co tworzy jedyność i niepowtarzalność jego osoby, jest specjalna relacja miłości, łącząca go z Bogiem.
Święty Jan Paweł II pisał: „Człowiek w swoim człowieczeństwie zostaje obdarowany szczególnym obrazem i podobieństwem Boga. Oznacza to nie tylko rozumność i wolność jako konstytutywną właściwość natury ludzkiej. Oznacza to zarazem od samego początku zdolność obcowania z Bogiem na sposób osobowy jako »ja« i »ty«. Oznacza zdolność do przymierza, jakie ma ukształtować się wraz ze zbawczym udzielaniem się Boga człowiekowi” (Dominum et vivificantem, 34).
Sytuacja człowieka w raju
Dla człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boga być szczęśliwym oznacza kochać i być kochanym. Raj jest symbolem tego pierwotnego szczęścia. Pierwsi ludzie w raju wierzyli i byli przekonani, że tylko z Boga czerpali to wszystko, co im było potrzebne do życia i szczęścia.
Każdy człowiek ma swój raj, którym jest sumienie, oraz „drzewo poznania dobra i zła”, którym jest wrodzone prawo moralne.
„W głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nakłada, lecz któremu winien być posłuszny i którego głos wzywający go zawsze tam, gdzie potrzeba, do miłowania i czynienia dobra, a unikania zła, rozbrzmiewa w sercu nakazem: czyń to, tamtego unikaj. Człowiek bowiem ma w swym sercu wypisane przez Boga prawo, wobec którego posłuszeństwo stanowi o jego godności i według którego będzie sądzony. Sumienie jest najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa. Przez sumienie dziwnym sposobem staje się wiadome to prawo, które wypełnia się miłowaniem Boga i bliźniego” (Gaudium et spes, 16).
Z biblijnego opisu dowiadujemy się, że istotną częścią życia człowieka w raju była wiara w to, co objawił Bóg: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” (Rdz 2,17).
Kochający Bóg objawia prawdę o swojej bezinteresownej miłości do człowieka oraz prawdę o grzechu. Człowiek powinien wiedzieć, że jest tylko stworzeniem, że sam, o własnych siłach, poza Bogiem szczęścia nigdy nie znajdzie. Ponieważ Bóg jest miłością i pragnie doprowadzić wszystkich ludzi do pełni szczęścia, dając przykazania, mówi im, co jest dla nich dobre, a co złe.
Wprowadzając zakaz spożywania owocu z drzewa poznania dobra i zła, Bóg kierował się tylko miłością. Mówił do człowieka, że zrywając i spożywając owoc z tego drzewa, uwierzy w kłamstwo, że sam, o własnych siłach, wbrew Bogu, może osiągnąć szczęście. Nie wierząc Bogu, człowiek odrzuca miłość i życie, a wybiera samozniszczenie i śmierć.
Nieposłuszeństwo Bogu prowadzi do śmierci, jest największą tragedią dla człowieka i dlatego jest ono grzechem. Taka była treść Bożego objawienia wyrażona w zakazie spożywania owoców z drzewa poznania dobra i zła.
Drzewo poznania dobra i zła symbolizuje również nieskończone pragnienia, które są w sercu każdego człowieka. Każdy człowiek pragnie osiągnąć pełnię nieskończonego życia i miłości. Nie może jednak tego uczynić swoim ludzkim wysiłkiem. Może się to dokonać tylko wtedy, kiedy Bóg sprawi, że człowiek stanie się uczestnikiem Boskiej natury (por. 2 P 1,4).
Bóg powołuje człowieka do istnienia bez jego zgody, ale może mu dać pełnię szczęścia dopiero wtedy, kiedy człowiek będzie dobrowolnie przyjmował przebóstwiający go dar Bożej miłości.
Przed grzechem pierworodnym ludzie byli szczęśliwi, ale było to szczęście w rozwoju. Miało ono osiągnąć swą pełnię dopiero w momencie przebóstwienia ich ludzkiej natury, mocą dobrowolnie przyjmowanej poprzez wiarę miłości Boga.
Dramat grzechu pierworodnego
Ludzie przed pierwszym grzechem w sposób naturalny i spontaniczny wierzyli, że do szczęścia potrzebny jest im tylko Pan Bóg. Pierwsza próba zakwestionowania tej prawdy zrodziła się nie z winy człowieka, lecz została mu zasugerowana z zewnątrz przez „ojca kłamstwa” – szatana, który w opisie biblijnym przedstawiony jest w symbolu węża. On jest znakiem realnie istniejących duchowych sił zła.
Pewna część aniołów – istot czysto duchowych, stworzonych przez Boga, które miały w sposób całkowicie dobrowolny przyjąć miłość Stwórcy i odpowiedzieć na nią miłością – zamiast Boga wybrała siebie. Samouwielbienie doprowadziło je do stanu absolutnego egoizmu i nienawiści Boga.
„Czy rzeczywiście Bóg powiedział: »Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?«” (Rdz 3,1).
To na pozór niewinne pytanie, które postawił szatan, zawiera w sobie niezwykle inteligentnie spreparowaną sugestię: to nie jest prawda, że Bóg cię kocha. On przecież zakazuje ci spożywania owoców z tego jednego drzewa, a więc ogranicza twoją wolność i broni dostępu do pełni szczęścia. Szatanowi chodziło o to, aby w człowieku zrodziło się poczucie pretensji i krzywdy.
W swojej pokusie szatan idzie dalej, zaprzeczając, że grzech jest największym nieszczęściem dla człowieka, że pociąga on za sobą śmierć: „Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło” (Rdz 3,4-5).
Znać dobro i zło oznacza bycie wszechmocnym jak Bóg. Szatan wmawia człowiekowi, że grzech jest źródłem prawdziwej wolności i szczęścia, że odrzucając zasady moralne, przed człowiekiem otworzą się nieskończone, boskie perspektywy, że osiągnie on pełnię szczęścia dopiero wtedy, gdy przestanie wierzyć w to, co mówi Bóg, i zerwie owoc z drzewa poznania dobra i zła.
W ten sposób szatan podjął próbę całkowitego zafałszowania obrazu Boga w ludzkiej świadomości. Do tej pory człowiek wierzył i intuicyjnie doświadczał prawdy, że Bóg go kocha, że bycie od Niego uzależnionym to największe dobro. Tymczasem usłyszał, że Bóg, zakazując spożywania owoców z tego drzewa, broni mu dostępu do pełni szczęścia, a więc go nie kocha.
Pokusa szatana, podana w tak ponętnej i atrakcyjnej formie, wzbudziła w świadomości pierwszych ludzi podejrzenie i wątpliwości – kto mówi prawdę: Bóg czy szatan? Adam i Ewa uwierzyli, że szatan mówi prawdę, i przestali wierzyć Bogu. I tak właśnie dokonał się grzech pierworodny (por. Rdz 3,6).
Każdy grzech jest brakiem wiary i posłuszeństwa Bogu. Wyraża się on w dobrowolnym przyzwoleniu oraz czynie, podjętym decyzją wolnej woli bycia absolutnie autonomicznym „tak jak Bóg” – czyli de facto wbrew Bogu.
Z opisu pierwszego grzechu dowiadujemy się, że źródłem każdego grzechu jest zła sugestia, za którą stoi kusiciel. Nieczyste, złe i diaboliczne myśli są podsuwane ludziom z zewnątrz, przez szatana. Nie należą one do naszego naturalnego sposobu myślenia. Ponieważ pochodzą z zewnątrz, wobec tego nie są grzechem. Stają się nim dopiero wtedy, kiedy człowiek w sposób świadomy i dobrowolny na nie się godzi i identyfikuje się z nimi.
Pożądliwość i pozorna atrakcyjność zła wynika z działania szatana. Pożądliwość pochodzi z grzechu, nakłania do grzechu, ale pozostawiona samej sobie nie jest grzechem. Zgodę na zło człowiek podejmuje w swoim sercu, decyzją wolnej woli.
Dlatego Pan Jezus mówi, że z serca „pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa” (Mt 15,19).
A zatem przyczyną zła w człowieku i w świecie nie jest ani Bóg, ani ciało z jego namiętnościami, ani świat, lecz wolna wola człowieka. W ludzkim sercu dokonuje się nieustanne zmaganie, walka, dramat wyboru pomiędzy wiernością i posłuszeństwem Bogu a odrzuceniem Jego przykazań i Jego miłości.
Niewiara i nieposłuszeństwo Bogu jest dobrowolnym przyzwoleniem na zło. To człowiek jest odpowiedzialny za zło, które opanowuje jego serce i przez niego wchodzi w świat. Serce jest twierdzą wewnętrzną, w której króluje wolna wola. Zło nie ma tam dostępu, jeżeli człowiek dobrowolnie nie otworzy mu drzwi.
„Błogosławiony mąż, który wytrwa w pokusie – pisze św. Jakub – gdy bowiem zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia, obiecany przez Pana tym, którzy Go miłują. Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi. Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi. To własna pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci. Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć. Nie dajcie się zwodzić, bracia moi umiłowani” (Jk 1,12-16).
Po zerwaniu i spożyciu owocu przez Adama i Ewę „otworzyły się im oczy i poznali, że są nadzy” (Rdz 3,7).
Poznanie nagości jest symbolem obrabowania i utraty czegoś bardzo istotnego. Zerwanie i spożycie owocu z drzewa poznania dobra i zła, czyli niewiara i nieposłuszeństwo Bogu, sprawiły, że człowiek został zniewolony przez kłamstwo grzechu i do tego stopnia uszkodził swoje człowieczeństwo, że znalazł się w sytuacji duchowej śmierci.
Prawda o Bogu, o człowieku i o istocie grzechu została dogłębnie zafałszowana, tak że człowiek sam o własnych siłach nie mógł stanąć w prawdzie i przyjąć zbawczego daru miłości Boga. Z zafałszowanego obrazu Boga zrodził się w człowieku lęk przed Nim. W konsekwencji doprowadziło to w historii do prób zaprzeczania istnieniu Boga, czyli do ateizmu. Ateizm jest logiczną konsekwencją tej drogi, na którą weszła ludzkość poprzez pierwszy grzech, fałszujący prawdę, że Bóg jest miłością.
Poprzez grzech pierworodny człowiek stał się podatny na siły zła i wszedł w rzeczywistość śmierci: „A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą” (Mdr 2,24).
W tym tragicznym wydarzeniu nastąpiło dogłębne uszkodzenie natury ludzkiej, a przede wszystkim jej wrażliwości na miłość Boga oraz zdolności do miłości drugiego człowieka. Zło zaczęło odtąd być dla ludzi bardziej atrakcyjne i fascynujące aniżeli dobro. Cały rodzaj ludzki znalazł się w strasznej niewoli grzechu i szatana.
Z tej niewoli mógł nas wybawić tylko Bóg. Z tego powodu w swoim nieskończonym miłosierdziu Chrystus stał się prawdziwym człowiekiem, wszedł w całej pełni w ludzką rzeczywistość grzechu i śmierci, aby przez swoją śmierć krzyżową oraz zmartwychwstanie dokonać ostatecznego zwycięstwa nad szatanem, grzechem i śmiercią, dać świadectwo prawdzie – i w ten sposób dać każdemu człowiekowi szansę zbawienia, czyli życie wieczne.