Życie w czystości jest możliwe!

Do naszej redakcji napływają świadectwa młodych osób, które pragną uczyć się kochać czystą miłością, wstępując do Ruchu Czystych Serc. Poniżej zamieszczamy kilka z nich:

Honorata: O dobrego męża modliłam się osiem lat. Był to czas, kiedy miewałam mieszane uczucia. Nie zawsze potrafiłam ufać Bogu i wierzyć w to, że postawi kogoś wartościowego na mojej drodze. Jednak w głębi serca czułam, że Bóg wysłucha moich modlitw. Złożyłam Mu przysięgę wytrwania w czystości do ślubu i czekałam…

Spotykałam na swojej drodze różnych mężczyzn, ale każda znajomość bardzo szybko się kończyła. Dokuczała mi samotność; byłam nierozumiana przez najbliższych i przyjaciół, którzy dziwili się, że ciągle jestem sama. Nie odpuszczałam i próbowałam wszelkimi sposobami wołać do Boga. Starałam się modlić, jak tylko potrafiłam: różaniec, Nowenna pompejańska, Litania do św. Józefa, Msze św. z prośbą o dobrego męża, róża różańcowa w tej intencji… Choć każdy związek zostawiał w moim sercu rany, Jezus natychmiast je uzdrawiał. Otrzymywałam od Niego siłę, a modlitwa o dobrego męża napełniała mnie nadzieją. Bóg stopniowo przemieniał moje serce i przygotowywał do małżeństwa.

W końcu spotkałam Kamila, który okazał się wspaniałym mężczyzną. Nasza relacja szybko zaczęła się rozwijać. Znaleźliśmy wspólny język, połączyły nas wspólne pragnienia, a przede wszystkim wiara. Chcemy podążać za głosem Jezusa i budować swoje małżeństwo na fundamencie wiary. Oboje należymy do RCS i nosimy na swoich dłoniach pierścienie czystości. Każdego dnia modlimy się razem na różańcu. Potrzebujemy silnej „zbroi” modlitewnej. Wspólna modlitwa jednoczy nasze serca i wznosi je ku niebu.

Wiemy jedno: życie w czystości jest możliwe! Warto czekać i warto żyć w czystości! Nie ma niczego trwalszego, co scalałoby związek tak ściśle jak czystość. Wtedy Bóg towarzyszy nam w życiowej wędrówce i błogosławi.

Czytelnik: Odebrałem swojej byłej dziewczynie dziewictwo. Jakiś czas później zapragnąłem żyć z nią w czystości. Ona nie potrafiła tego zrozumieć i nasz związek się zakończył. Było to dla mnie bardzo trudne przeżycie. Kilka miesięcy później Bóg postawił na mojej drodze osobę, z którą postanowiłem żyć w czystości. Oboje pragniemy dołączyć do RCS.

Izabela: Gdy w podstawówce moi znajomi weszli w pornografię, ja również po krótkim czasie uwikłałam się w nią… Jestem skautką, a jedną z trzech cnót harcerskich jest właśnie czystość. Mimo codziennej walki: modlitwy, adoracji, częstej Eucharystii, spowiedzi co dwa tygodnie, wciąż powtarzały się moje upadki.

Pewnego dnia poszłam na adorację i powiedziałam: „Panie Jezu! Ja już nie mogę! Jaki ja przykład kobiecości daję młodym dziewczynom, skoro ciągle upadam?”

Niedługo potem pewna siostra zakonna wręczyła mi czasopismo formacyjne RCS. Dowiedziałam się z niego o Ruchu Czystych Serc i zapragnęłam chodzić na spotkania tej wspólnoty w swoim mieście. Czystość jest dla mnie ważna i będę o nią walczyć.

Mateusz: Jeszcze do niedawna nosiłem jarzmo grzechów ciężkich związanych z nieczystością. Mając 19 lat, zdałem sobie sprawę z tego, od czego byłem uzależniony i w jak potężny sposób niszczyło mnie to od środka. Zacząłem więc walczyć z samym sobą, z własnymi słabościami, z tym całym brudem, który nagromadził się w moim sercu. Postawiłem sobie jasny cel: wejść w dorosłość (poprzez symboliczne ukończenie 20 lat) z „czystym kontem”. Jednak nadal upadałem… Wtedy dotarło do mnie, że sam nie dam rady – muszę prosić o pomoc Pana Boga. Zacząłem wówczas modlić się najgorliwiej, jak tylko potrafiłem, ponadto dużo czytałem na temat Kościoła, wiary i religii. Przystępowałem też regularnie do sakramentu pokuty oraz do Komunii św. Po pewnym czasie zapragnąłem uczęszczać na codzienną Mszę św. Dostrzegłem, jak wielką i nieskończoną miłością kochają mnie Jezus i Matka Boża. Wstępuję do RCS nie tylko z nadzieją dalszego umocnienia swojej wiary, ale również z pragnieniem zadośćuczynienia Panu Bogu za swoją przeszłość. Jednocześnie proszę Go o pomoc w utrzymaniu mojej duszy w czystości.

Małgorzata: Pochodzę z rodziny, w której brakowało miłości i życia opartego na bliskości z Bogiem. Dorastałam wśród osób mających problem z alkoholem i stosujących przemoc psychiczną.

Chociaż byłam związana z Kościołem poprzez grupy parafialne i Pan Bóg był dla mnie ważny, to szczególnie w wieku 15-16 lat zaczęłam oddalać się od wiary przez grzech nieczystości. Było to dla mnie sposobem na rozluźnienie i chyba pewnego rodzaju rekompensatą za domowy stres i samotność, które wtedy przeżywałam. Niestety, wbrew moim oczekiwaniom pogłębiało to tylko moje niskie poczucie wartości…

Nie potrafiłam uwolnić się od tego grzechu aż do wiosny zeszłego roku, kiedy to przystąpiłam do sakramentu pokuty na Jasnej Górze. Była to niezwykła spowiedź, ponieważ otrzymałam po niej łaskę żywej wiary i silną wolę trwania w czystości. Nigdy dotąd nie odczułam tak wielkiego pragnienia bycia z Panem Jezusem. On sprawił, że zaczęłam wychodzić z poczucia pustki i bycia „martwą” w środku. Dzięki temu przewartościowałam swoje życie, szczególnie pod względem seksualności. Postanowiłam przystąpić do Ruchu Czystych Serc, ponieważ wierzę, że czystość, a zwłaszcza czysta miłość mają ogromną, niedocenianą w dzisiejszym świecie, wartość. 
Pragnę, żeby Pan Jezus prowadził mnie tą drogą i uzdrowił mnie z moich ran.